Szczyt NATO w Szwecji: Marco Rubio przekaże ministrom głębokie rozczarowanie Donalda Trumpa
Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio spotka się w piątek z ministrami spraw zagranicznych państw NATO po raz pierwszy od momentu, gdy prezydent Donald Trump otwarcie zakwestionował sens istnienia sojuszu. Przyczyną kryzysu są głębokie podziały wokół wojny z Iranem oraz nagła decyzja Waszyngtonu o wycofaniu 5 tysięcy żołnierzy z Europy. Przed wylotem na szczyt w szwedzkim Helsingborgu Rubio oświadczył, że Trump jest „bardzo rozczarowany” postawą tych członków paktu, którzy odmówili Amerykanom prawa do wykorzystania baz wojskowych na swoim terytorium do prowadzenia operacji na Bliskim Wschodzie.
Szef amerykańskiej dyplomacji skierował najostrzejsze zarzuty pod adresem Madrytu. Stwierdził otwarcie, że w sytuacji, gdy kraj taki jak Hiszpania odmawia USA dostępu do infrastruktury wojskowej, zasadne staje się pytanie o sens jego dalszego członkostwa w strukturach NATO. Choć Rubio lojalnie przyznał, że część sojuszników okazała się niezwykle pomocna, zapowiedział, że kwestia ta będzie przedmiotem twardych dyskusji podczas piątkowych obrad. Donald Trump od tygodni ostro krytykuje partnerów za brak zaangażowania w kampanię amerykańsko-izraelską, a w swoich wypowiedziach posunął się nawet do gróźb opuszczenia sojuszu i podważenia fundamentalnego paktu o wzajemnej obronie. Z kolei urzędnicy kwatery głównej NATO przypominają, że Waszyngton nigdy formalnie nie zwrócił się do całego, 32-gwiazdkowego bloku o oficjalne dołączenie do wojny, a większość stolic dobrowolnie udostępniła Amerykanom swoją przestrzeń powietrzną i bazy logistyczne. Dodatkowym źródłem napięć w relacjach transatlantyckich stały się w tym roku ponowne, agresywne dążenia Trumpa do wykupienia Grenlandii od należącej do NATO Danii.
Redukcja wojsk w Europie jako odwet na Berlinie
Europejskie obawy o trwałość amerykańskiego zaangażowania militarnego eskalowały po decyzji Białego Domu o wycofaniu z kontynentu 5 tysięcy żołnierzy. Wysocy rangą urzędnicy w Waszyngtonie nie kryją, że redukcja ta jest bezpośrednią, polityczną karą za publiczną i ostrą krytykę strategii wojennej Trumpa wobec Iranu, jaką sformułował kanclerz Niemiec Friedrich Merz.
Sposób komunikowania tych decyzji wywołał ogromne zdezorientowanie i niepokój w stolicach europejskich. Pentagom początkowo ogłosił, że redukcja dotknie wyłącznie bazy w Niemczech, by niedługo potem poinformować o wstrzymaniu zaplanowanego wcześniej rozmieszczenia amerykańskiej brygady bojowej w Polsce. Ponadto Stany Zjednoczone jednostronnie wycofały się z planów ulokowania w Niemczech rakiet dalekiego zasięgu typu Tomahawk. Jak donosi agencja Reuters, powołując się na trzy niezależne źródła, Waszyngton zamierza również oficjalnie zakomunikować sojusznikom drastyczne zmniejszenie puli strategicznych zasobów wojskowych, jakie USA stawiają do dyspozycji NATO na wypadek ewentualnego kryzysu globalnego. Naczelny dowódca sił sojuszniczych, amerykański generał Alexus Grynkewich, próbował w tym tygodniu tonować nastroje, zapewniając w Brukseli, że proces redukcji obecności USA zostanie rozłożony na wiele lat, aby dać Europejczykom czas na zbudowanie własnych, niezależnych zdolności obronnych, które zastąpią potencjał amerykański.
Europa oferuje pomoc w cieśninie Ormuz w celu zażegnania kryzysu
Podczas zbliżających się obrad w Helsingborgu ministrowie spraw zagranicznych państw europejskich podejmą intensywną próbę udobruchania administracji Donalda Trumpa i uratowania spójności sojuszu. Główną kartą przetargową Europy ma być deklaracja pełnej gotowości do przejęcia współodpowiedzialności za ochronę swobody żeglugi komercyjnej w strategicznej cieśninie Ormuz, gdy tylko pozwolą na to warunki bezpieczeństwa. Szlak ten pozostaje sparaliżowany z powodu rygorystycznych restrykcji wprowadzonych przez Teheran w odpowiedzi na amerykańsko-izraelskie uderzenia.
Dyplomaci z Unii Europejskiej zamierzają mocno akcentować, że kraje Starego Kontynentu są zdeterminowane, by wziąć na swoje barki znacznie większy ciężar finansowy i operacyjny związany z obronnością Europy. Ma to być bezpośrednia odpowiedź na wieloletnie zarzuty Waszyngtonu dotyczące nadmiernego wykorzystywania amerykańskiego parasola ochronnego przez europejskich podatników. Sceptycy wskazują jednak, że bez zażegnania fundamentalnego sporu wokół legalności i celowości wojny w Iranie, powrót do pełnego zaufania w relacjach między Białym Domem a NATO będzie niezwykle trudny do osiągnięcia.



