Libański resort zdrowia: Izraelski atak uszkodził szpital na południu kraju
Władze Libanu poinformowały, że w wyniku czwartkowego nalotu sił izraelskich poważnemu uszkodzeniu uległ szpital publiczny w południowej części kraju. Do incydentu doszło w warunkach nieustającej, obustronnej wymiany ognia między armią Izraela a bojownikami Hezbollahu, mimo formalnie obowiązującego w tym rejonie zawieszenia broni.
Państwowa Narodowa Agencja Informacyjna (NNA) przekazała, że izraelskie lotnictwo przeprowadziło dwa precyzyjne uderzenia rakietowe na cele w miejscowości Tibnin, bezpośrednio w sąsiedztwie tamtejszego szpitala rządowego. Libańskie Ministerstwo Zdrowia opublikowało oficjalny materiał wideo dokumentujący zniszczenia wewnątrz placówki medycznej. Na nagraniu widoczne są m.in. zdemolowane pomieszczenia biurowe i gabinety, powalone panele sufitowe, wyrwane framugi oraz setki rozbitych szyb zalegających na podłogach korytarzy.
Tragiczny bilans strat wśród personelu medycznego i infrastruktury
Zgodnie z oficjalnym raportem opublikowanym przez resort zdrowia w Bejrucie, od momentu wybuchu regularnej wojny (która rozpoczęła się 2 marca bieżącego roku) w wyniku izraelskich bombardowań ucierpiało już łącznie 16 szpitali. W tym samym okresie śmierć poniosło co najmniej 116 lekarzy, ratowników medycznych oraz pracowników personelu ochrony zdrowia.
Czwartek przyniósł również serię innych nalotów na południowy Liban. Agencja NNA odnotowała ataki rakietowe w kilku innych lokalizacjach przygranicznych, a fotoreporterzy agencji AFP potwierdzili m.in. potężne słupy dymu wznoszące się nad zrujnowaną wioską Hanije.
Z kolei przedstawiciele Hezbollahu ogłosili przeprowadzenie serii uderzeń odwetowych z wykorzystaniem dronów bojowych oraz pocisków rakietowych wymierzonych w pozycje wojsk izraelskich stacjonujących na libańskim terytorium. Szyickie ugrupowanie argumentuje swoje operacje koniecznością odpowiedzi na permanentne i systematyczne łamanie warunków rozejmu przez stronę izraelską.
Kruchy rozejm w cieniu walk o „żółtą linię”
Mimo że formalne zawieszenie broni weszło w życie 17 kwietnia, obie strony nie zaprzestały wrogich działań. Wojska izraelskie nieustannie prowadzą naloty, dokonują wyburzeń całych kwartałów ulic oraz wydają kolejne nakazy ewakuacji dla libańskich cywilów, utrzymując, że likwidują ukrytą infrastrukturę militarną Hezbollahu.
W ubiegłym tygodniu, w trakcie trzeciej rundy bezpośrednich negocjacji libańsko-izraelskich prowadzonych pod egidą Białego Domu w Waszyngtonie, podjęto decyzję o przedłużeniu zawieszenia broni o kolejne 45 dni. Rozmowom tym kategorycznie sprzeciwia się kierownictwo Hezbollahu. Zgodnie z oficjalnymi warunkami rozejmu opublikowanymi przez Waszyngton, armia izraelska zachowała jednostronne prawo do podejmowania działań zbrojnych w przypadku wykrycia „planowanych, bliskich lub trwających ataków” na swoje terytorium.
Dotychczasowy bilans ofiar po stronie libańskiej jest porażający. Resort zdrowia zaktualizował dane, podając, że od 2 marca w wyniku izraelskich operacji zginęło co najmniej 3089 osób. Wśród nich znalazły się m.in. ofiary niedawnego, krwawego nalotu na miasto Dajr Kanun an-Nahr, gdzie pod gruzami zginęło 14 cywilów, w tym trzy kobiety oraz czworo dzieci. Konflikt wybuchł po tym, jak Hezbollah zaatakował północny Izrael w odwecie za śmierć Najwyższego Przywódcy Iranu w amerykańsko-izraelskich atakach. Obecnie siły izraelskie operują wewnątrz tzw. „żółtej linii” – strefy buforowej sięgającej około 10 kilometrów w głąb suwerennego terytorium Libanu.



