Grecki minister: Krytyka naszej polityki migracyjnej to „powód do dumy”
Grecki minister ds. migracji Thanos Plevris oświadczył w poniedziałek (15 czerwca 2026 r.), że krytyka ze strony organizacji broniących praw człowieka jest dla niego „powodem do dumy” (dosł. badge of honor). Zapowiedział jednoczesne dalsze zaostrzanie procedur, nazywając obecny kurs Aten „najsurowszym – a przynajmniej jednym z najsurowszych – w całej Europie”.
Wypowiedź Plevrisa dla prywatnej stacji telewizyjnej Action 24 zbiega się w czasie z wyraźnym wzrostem liczby migrantów docierających do Grecji przez Morze Śródziemne ze wschodniej Libii. W odpowiedzi na ten kryzys konserwatywny rząd w Atenach zacieśnia współpracę z władzami w podzielonym państwie północnoafrykańskim i lobbuje za radykalnymi rozwiązaniami na forum Unii Europejskiej.
„Powiem jedno: czasy, w których urzędnicy z Brukseli czy Organizacji Narodów Zjednoczonych mogli po prostu przyjechać i dyktować Grecji, jak ma radzić sobie z kryzysem migracyjnym, bezpowrotnie minęły” – zadeklarował stanowczo Plevris.
Obozy deportacyjne w Afryce
Grecja, wraz z grupą kilku innych państw członkowskich UE, prowadzi obecnie zaawansowane rozmowy z krajami afrykańskimi. Celem negocjacji jest utworzenie specjalnych ośrodków na terenie Afryki, do których mieliby trafiać migranci, których wnioski o azyl zostały w Europie odrzucone. Pomysł ten spotyka się z miażdżącą krytyką ze strony międzynarodowych organizacji humanitarnych.
Plevris kategorycznie uciął jednak dyskusję o roli organizacji pozarządowych w procesie legislacyjnym:
Ignorowanie sprzeciwu: Minister stwierdził, że organizacje charytatywne pomagające migrantom nie mają prawa głosu w kształtowaniu polityki państwa.
Duma z surowego prawa: „Za każdym razem, gdy wysłannicy ONZ wyrażają zaniepokojenie moimi ustawami, czuję dumę z tego prawa” – mówił. „Im bardziej Amnesty International, Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) czy inni wysłannicy są zirytowani naszymi działaniami, tym bardziej traktuję to jako odznaczenie za dobrze wykonaną pracę”.
Wizyta libijskiego dowódcy w Atenach
W tym samym czasie, gdy minister wygłaszał swoje stanowisko, w Atenach przebywał z oficjalną wizytą Saddam Haftar – zastępca dowódcy sił zbrojnych kontrolujących wschodnią Libię. W poniedziałek spotkał się on z greckim ministrem spraw zagranicznych Giorgosem Gerapetritisem oraz premierem Kyriakosem Mitsotakisem.
Ateny starają się zyskać przychylność libijskich władz na wschodzie i w zamian za uszczelnienie granic oferują:
Szkolenia dla libijskiej straży przybrzeżnej.
Wsparcie finansowe dla lokalnych programów zatrudnienia.
Inicjatywy inwestycyjne w regionie.
Libia stała się głównym punktem tranzytowym dla migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu uciekających do Europy. Ponad dekada chaosu wewnętrznego w tym kraju pozwoliła rozkwitnąć siatkom przemytników ludzi, którzy masowo przerzucają migrantów przez nieszczelne granice z sześcioma sąsiadami (Czadem, Nigrem, Sudanem, Egiptem, Algierią i Tunezją). Jak wskazują analitycy ds. bezpieczeństwa, administracja we wschodniej Libii wykorzystuje kryzys migracyjny jako kartę przetargową, by zyskać uznanie dyplomatyczne i zastrzyk gotówki od państw europejskich.
Skokowy wzrost liczby przybywających na Kretę
Choć całościowe statystyki unijne pokazują ogólny spadek liczby nielegalnych przekroczeń granic na szlaku śródziemnomorskim, Grecja mierzy się z lokalnym, gwałtownym kryzysem. Głównym celem łodzi odpływających z Libii stała się w ostatnich miesiącach Kreta.
Z oficjalnych danych opublikowanych przez greckie służby w poniedziałek wynika, że od początku roku do końca maja liczba migrantów, którzy dotarli na Kretę lub zostali przechwyceni u jej wybrzeży, wzrosła o ponad 20 procent w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku i wyniosła 5500 osób. Greckie władze alarmują, że tempo to drastycznie przyspieszyło od pierwszych dni czerwca.



