Palestyńczycy napotykają nowe ograniczenia w dostępie do paliwa na osiedlach żydowskich w obliczu pogłębiającego się kryzysu na Zachodnim Brzegu
Palestyńczycy mieszkający na okupowanym Zachodnim Brzegu coraz dotkliwiej odczuwają skutki niedoboru paliwa. Osoby, które dotąd tankowały na stacjach benzynowych znajdujących się na pobliskich izraelskich osiedlach, informują o nowych ograniczeniach, które dodatkowo utrudniają im dojazd do pracy i codzienne funkcjonowanie.
Pracownicy palestyńscy zatrudnieni w strefie przemysłowej Barkan poinformowali, że zostali ostrzeżeni, iż od 30 lipca nie będą mogli tankować na dwóch stacjach paliw w izraelskim osiedlu Ariel. Według doniesień przekazywanych za pośrednictwem komunikatorów oraz ustnie, osoby łamiące zakaz mogą zostać zatrzymane, przesłuchane lub ponieść konsekwencje w miejscu pracy.
Organizacje broniące praw pracowników skrytykowały te informacje. Dyrektor izraelskiego stowarzyszenia MAAN, Assaf Adiv, podkreślił, że stacje od lat obsługują zarówno Izraelczyków, jak i Palestyńczyków, a wprowadzenie zakazu nie ma wyraźnej podstawy prawnej. Władze miasta Ariel oraz administracja strefy przemysłowej zaprzeczyły jednak, jakoby wydały takie polecenia.
Nowe ograniczenia pojawiają się w czasie pogłębiającego się kryzysu paliwowego na Zachodnim Brzegu. Palestyńskie stacje benzynowe zmagają się z problemami z dostawami, co zmusza wielu mieszkańców do korzystania z punktów znajdujących się na izraelskich osiedlach.
Według palestyńskich władz źródłem problemu jest również kryzys finansowy związany z ograniczeniami w działalności banków, które utrudniają przedsiębiorstwom deponowanie gotówki i prowadzenie bieżącej działalności.
Badaczka organizacji Bimkom – Planning and Human Rights, Diana Mardi, określiła sytuację na Zachodnim Brzegu jako „katastrofalną”. Jak zaznaczyła, paliwo było jednym z ostatnich elementów pozwalających mieszkańcom zachować względną normalność.
Nawet gdy paliwo jest dostępne, jego zakup wymaga wielogodzinnego oczekiwania. Dodatkowym utrudnieniem są liczne blokady dróg, posterunki wojskowe i punkty kontrolne, które wydłużają czas podróży.
Palestyński minister finansów Estaphan Salameh zaproponował utworzenie państwowej spółki paliwowej, jednak część ekspertów uważa, że nie rozwiąże to problemu, ponieważ cały Zachodni Brzeg importuje paliwo z Izraela.
Sytuację dodatkowo pogorszyły napięcia bezpieczeństwa po niedawnych starciach w miejscowości Tell w pobliżu Nablusu. Po tych wydarzeniach izraelskie władze wprowadziły nowe ograniczenia dotyczące przemieszczania się Palestyńczyków oraz dostępu do osiedli i niektórych obszarów Izraela.
W efekcie wielu Palestyńczyków utraciło możliwość dojazdu do pracy oraz tankowania pojazdów. W niektórych miejscowościach ograniczenia są jednak stosowane wybiórczo i część stacji nadal obsługuje palestyńskich kierowców.
Mieszkańcy próbują radzić sobie z sytuacją, korzystając z aplikacji mobilnych informujących o dostępności paliwa na poszczególnych stacjach. Zdaniem obserwatorów kryzys stał się jednak kolejnym ciężarem dla społeczeństwa już zmagającego się z trudną sytuacją gospodarczą i ograniczeniami w swobodnym przemieszczaniu się.



