Pierwsze chińskie tankowce opuszczają cieśninę Ormuz po optymistycznych sygnałach z Białego Domu
Dwa chińskie supertankowce wypełnione ropą naftową wypłynęły w środę z cieśniny Ormuz. Ruch statków, odnotowany przez globalne systemy monitoringu morskiego, znacząco podsycił nadzieje rynków na bliskie zakończenie konfliktu zbrojnego USA i Izraela z Iranem. Ożywienie w regionie to bezpośredni skutek serii zaskakująco optymistycznych oświadczeń, jakie w ciągu ostatnich godzin wygłosili prezydent USA Donald Trump oraz wiceprezydent JD Vance.
Amerykański przywódca ogłosił w Białym Domu, że wojna może zakończyć się „bardzo szybko”, potwierdzając jednoczesne wstrzymanie planowanego na wtorek wznowienia zmasowanych bombardowań w odpowiedzi na nową propozycję pokojową z Teheranu. Z kolei JD Vance na konferencji prasowej ocenił, że rozmowy z Irańczykami posuwają się naprzód, a Waszyngton znajduje się obecnie w dobrej pozycji negocjacyjnej. Pozytywne sygnały natychmiast przełożyły się na zachowanie rynków finansowych – cena baryłki ropy typu Brent przejściowo spadła do poziomu 110,16 dolara, po czym nieznacznie odrobiła straty.
Presja polityczna w USA i skala paraliżu energetycznego
Wypłynięcie jednostek z Zatoki Perskiej to rzadki widok w trakcie trwającego od blisko trzech miesięcy konfliktu, który wywołał największy w historii kryzys w globalnych dostawach energii, więżąc setki statków handlowych w portach. Donald Trump balansuje pod ogromną presją wewnętrzną – wysokie ceny benzyny na amerykańskich stacjach paliw drastycznie obniżyły jego słupki poparcia, co stawia pod znakiem zapytania wynik zbliżających się listopadowych wyborów do Kongresu.
Zgodnie z danymi analitycznymi agencji LSEG oraz Kpler, wspomniane dwa chińskie supertankowce zostały wyczarterowane przez Unipec – ramię handlowe największego azjatyckiego koncernu rafineryjnego Sinopec. Statki przewożą łącznie około 4 miliony baryłek irackiej ropy naftowej i kierują się w stronę portu Shuidong w południowochińskiej prowincji Guangdong, gdzie ich rozładunek planowany jest na 4 czerwca.
Zakulisowe negocjacje i warunki zawieszenia broni
Mimo optymistycznych deklaracji, wiceprezydent USA JD Vance otwarcie przyznał, że negocjacje z Teheranem są niezwykle skomplikowane ze względu na silne pęknięcia wewnątrz irańskiego kierownictwa, przez co stanowisko tamtejszej delegacji bywa niespójne. Waszyngton stawia jednak jasną „czerwoną linię”: absolutnym priorytetem USA pozostaje niedopuszczenie do wybuchu nuklearnego wyścigu zbrojeń na Bliskim Wschodzie. Z kolei szef komisji bezpieczeństwa narodowego irańskiego parlamentu Ebrahim Azizi stwierdził w mediach społecznościowych, że Trump odwołał wtorkowy nalot w ostatniej chwili (prezydent USA twierdzi, że był godzinę od wydania rozkazu), ponieważ przestraszył się zdecydowanej odpowiedzi militarnej Iranu.
Irańskie media państwowe podają, że najnowszy plan pokojowy Teheranu zawiera trudne dla Waszyngtonu warunki:
Całkowite zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, włączając w to Liban.
Wycofanie wszystkich jednostek wojskowych USA z rejonów sąsiadujących z Iranem.
Wypłata reparacji wojennych za zniszczenia spowodowane przez naloty USA i Izraela.
Całkowite zniesienie sankcji, zwrot zamrożonych aktywów finansowych oraz zniesienie blokady morskiej.
Większość tych postulatów pokrywa się z poprzednią ofertą Iranu, którą Donald Trump jeszcze w zeszłym tygodniu publicznie nazwał „śmieciami”. Choć wprowadzone na początku kwietnia zawieszenie broni po fali zmasowanych nalotów na Iran w większości się utrzymuje, sytuacja pozostaje niestabilna, a z terytorium Iraku wciąż wysyłane są drony bojowe w stronę Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu. Choć celem wojny miało być obalenie tamtejszego reżimu i likwidacja jego programu rakietowego, religijne władze w Teheranie skutecznie przetrwały dotychczasowe uderzenia koalicji.



