Izraelskie naloty na południowy Liban przyniosły śmierć 19 osób, w tym kobiet i dzieci
W wyniku wtorkowych nalotów izraelskiego lotnictwa na południowy Liban zginęło co najmniej 19 osób, w tym cztery kobiety i troje dzieci – poinformowało libańskie Ministerstwo Zdrowia. To kolejne ofiary niemal codziennej wymiany ognia, która nie ustaje pomimo kruchego, wynegocjowanego pod egidą Stanów Zjednoczonych zawieszenia broni w wojnie między Izraelem a Hezbollahem. Strona izraelska nie skomentowała dotychczas doniesień o ofiarach cywilnych po stronie libańskiej.
Najkrwawszy w skutkach okazał się pojedynczy atak na wioskę Deir Qanoun al-Nahr w nadmorskiej prowincji Tyr. Według oficjalnych komunikatów rządowych w Bejrucie uderzenie rakietowe całkowicie zniszczyło dom mieszkalny, grzebiąc lokatorów pod gruzami. Śmierć poniosło tam 10 osób, w tym trzy kobiety i troje dzieci, a troje innych mieszkańców zostało rannych. Kolejny nalot, wymierzony w miasto Nabatieh na południu kraju, przyniósł cztery ofiary śmiertelne oraz dziesięć osób rannych. Z kolei w pobliskiej miejscowości Kfar Sir w wyniku trzeciego uderzenia zginęło pięć osób, w tym jedna kobieta.
Kryzys humanitarny w cieniu nieskutecznego rozejmu
Nowa fala ofiar śmiertelnych nastąpiła zaledwie dzień po tym, jak oficjalny bilans zabitych w Libanie od początku obecnej fazy konfliktu przekroczył granicę 3000 osób. Tragedia wydarzyła się również zaledwie dwa dni po formalnym przedłużeniu o kolejne 45 dni zawieszenia broni, które teoretycznie obowiązuje od 17 kwietnia. Obecna wojna wybuchła 2 marca tego roku, kiedy to bojownicy Hezbollahu rozpoczęli masowy ostrzał rakietowy Izraela w odpowiedzi na przeprowadzony dwa dni wcześniej wspólny atak sił USA i Izraela na Iran.
W odpowiedzi na ataki rakietowe armia izraelska wkroczyła do południowego Libanu oraz rozpoczęła zmasowaną kampanię powietrzną, deklarując chęć całkowitego zniszczenia infrastruktury militarnej Hezbollahu. Ta proirańska organizacja, będąca jednocześnie potężną siłą polityczną, konsekwentnie odmawia jednak złożenia broni, ignorując naciski ze strony oficjalnego rządu w Bejrucie. Walki doprowadziły do gigantycznego kryzysu uchodźczego – ponad milion Libańczyków musiało opuścić swoje domy, a wielu z nich koczuje w namiotach na ulicach i plażach stolicy.
Straty po stronie izraelskiej
Równolegle z bombardowaniami Libanu Izrael zmaga się z nieustającymi atakami dronów bojowych Hezbollahu. Bezzałogowce regularnie biorą za cel zarówno oddziały okupacyjne operujące na libańskiej ziemi, jak i przygraniczne miasta na północy Izraela, paraliżując tamtejsze życie publiczne.
Dowództwo wojskowe w Tel Awiwie potwierdziło we wtorek, że jeden z izraelskich żołnierzy zginął podczas potyczki lądowej w południowym Libanie. Tym samym oficjalna liczba poległych żołnierzy po stronie izraelskiej wzrosła do 21 od momentu wybuchu marcowego konfliktu.



