Kuba walczy o przywrócenie dostaw prądu po kolejnym ogólnokrajowym kolapsie sieci energetycznej
Wielki kryzys energetyczny na Kubie. Po poniedziałkowej awarii, która doprowadziła do całkowitego paraliżu ogólnokrajowej sieci energetycznej, miliony mieszkańców tej karaibskiej wyspy wciąż pozostają bez prądu. Poniedziałkowy blackout jest już trzecim tego typu zdarzeniem w kraju od początku roku.
Kubański operator sieci energetycznej (UNE) poinformował we wtorek rano, że udało się ponownie podłączyć do sieci centralną część wyspy – od zachodniego portu Mariel aż do prowincji Sancti Spíritus. Mimo to wschodnie i zachodnie krańce Kuby wciąż pozostają całkowicie odcięte od zasilania.
Sytuacja w stolicy i brak oficjalnych przyczyn
Do wtorkowego poranka dostawy energii przywrócono w zaledwie jednej trzeciej obszaru stolicy kraju, Hawany. Nawet w miejscach, gdzie prąd znowu płynie w gniazdkach, zasilanie jest niestabilne i dochodzi do przerw w dostawach. Ogromne obszary miasta nadal pogrążone są w ciemnościach.
Władze w Hawanie do tej pory nie podały oficjalnej przyczyny awarii, która pozostawiła blisko 10-milionową, wyczerpaną już kryzysem populację kraju bez dostępu do elektryczności.
Presja geopolityczna USA a kryzys na wyspie
Najnowszy kolaps sieci energetycznej zbiega się w czasie z drastycznym zaostrzeniem presji politycznej i ekonomicznej ze strony Stanów Zjednoczonych. Administracja prezydenta Donalda Trumpa nałożyła na Kubę surowe sankcje i odcięła wyspę od kluczowych dostaw paliwa, próbując w ten sposób wymusić zmianę komunistycznego rządu w Hawanie.
Władze Kuby oraz Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) stanowczo potępiły działania administracji USA, nazywając amerykańskie restrykcje nielegalnymi oraz stanowiącymi bezpośrednie naruszenie praw człowieka mieszkańców wyspy.



