Eskalacja na Bliskim Wschodzie: Wymiana ciosów po odrzuceniu porozumienia przez Donalda Trumpa
Sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej gwałtownie się zaostrzyła. Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformował w czwartek o zaatakowaniu amerykańskiej bazy lotniczej. Odwet ten nastąpił po tym, jak siły zbrojne USA przeprowadziły uderzenie w irańską infrastrukturę bezzałogowców w pobliżu strategicznej cieśniny Ormuz.
Do eskalacji doszło zaledwie kilka godzin po tym, jak prezydent USA Donald Trump kategorycznie odrzucił medialne doniesienia o bliskim wypracowaniu kompromisu pokojowego z Teheranem. Nowa fala wrogich działań postawiła pod znakiem zapytania kruche zawieszenie broni obowiązujące od początku kwietnia, gasząc nadzieje rynków na szybki traktat pokojowy i wywołując ponowny, gwałtowny wzrost cen ropy naftowej na giełdach światowych.
Przebieg starć: Likwidacja dronów i uderzenie odwetowe IRGC
Amerykański urzędnik, który zastrzegł sobie anonimowość, ujawnił agencji Reuters szczegóły operacji Pentagonu:
Akcja USA: Amerykańskie lotnictwo zestrzeliło cztery irańskie drony bojowe oraz zniszczyło naziemną stację kontroli lotów w portowym mieście Bandar-Abbas, która przygotowywała do startu piątego bezzałogowca. Urzędnik podkreślił, że działania te miały charakter czysto defensywny i odmierzoną skalę, mającą na celu utrzymanie status quo zawieszenia broni.
Reakcja Iranu: Agencja Tasnim podała, że w odpowiedzi na poranny atak w rejonie lotniska Bandar-Abbas, IRGC przeprowadziło uderzenie rakietowo-dronowe na amerykańską bazę lotniczą, z której wystartowały maszyny odpowiedzialne za zniszczenie irańskiej stacji kontroli. Gwardia Rewolucyjna ostrzegła, że powtórzenie jakiejkolwiek agresji spotka się z „jeszcze bardziej stanowczą” odpowiedzią.
W tym samym czasie Kuwejt – goszczący na swoim terytorium rozległą infrastrukturę wojskową USA – poinformował o uruchomieniu systemów obronnych w reakcji na ataki rakietowe i dronowe, nie precyzując jednak oficjalnie kierunku, z którego nadlatywały cele. Dodatkowo w północnym Izraelu, który prowadzi regularne walki z powiązanym z Iranem Hezbullahem w południowym Libanie, ponownie uruchomiono syreny alarmowe ostrzegające przed wrogimi obiektami latającymi.
Reakcja dyplomatyczna i twarde stanowisko Teheranu
Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Esmaeil Baghaei, w oficjalnym czwartkowym oświadczeniu stanowczo potępił amerykański atak na Bandar-Abbas. Odniósł się również do środowych gróźb Donalda Trumpa wobec sułtanatu Omanu (którego prezydent USA straszył „wysadzeniem w powietrze”, jeśli nie dostosuje się do międzynarodowych reguł żeglugi), wyrażając pełną solidarność z władzami w Maskacie w obliczu amerykańskich nacisków.
Przedstawiciele irańskiego parlamentu wskazują, że retoryka Trumpa nie zmusi kraju do ustępstw:
Strategiczny pat: Ebrahim Azizi, szef komisji bezpieczeństwa narodowego irańskiego parlamentu, ocenił na platformie X, że Trump znalazł się w strategicznym impasie i naprzemiennie stosuje groźby militarne oraz błagania o porozumienie.
Żądania Iranu: Azizi podkreślił, że Teheran nie wycofa się ze swoich kluczowych warunków: utrzymania pełnego prawa do wzbogacania uranu, egzekwowania swojej suwerenności w cieśninie Ormuz oraz całkowitego zniesienia amerykańskich sankcji gospodarczych.
Kość niezgody w negocjacjach: Kwestia nuklearna
Głównymi punktami spornymi w przeciągających się rozmowach pokojowych pozostają status cieśniny Ormuz, demontaż irańskiego programu nuklearnego oraz restrykcje ekonomiczne. Choć irańska telewizja państwowa twierdziła, że projekt porozumienia zakładał zniesienie blokady portów i wycofanie wojsk USA z regionu w zamian za przywrócenie ruchu handlowego, Biały Dom jednoznacznie uznał te rewelacje za „całkowite zmyślenie”.
Irańskie media w swoich doniesieniach o rzekomym porozumieniu całkowicie pominęły kwestię programu nuklearnego, co dla Waszyngtonu jest warunkiem bezwzględnym. Informatorzy ze strony irańskiej sugerowali, że rozmowy o uranie miałyby zostać przeniesione do drugiej rundy negocjacji, co jest nie do zaakceptowania dla twardego jądra zwolenników Donalda Trumpa. Sekretarz stanu USA Marco Rubio uciął te spekulacje podczas posiedzenia gabinetu, deklarując krótko: „Konkluzja jest jedna: Iran nigdy nie wejdzie w posiadanie broni jądrowej”.



