Arabia Saudyjska wydaje i odwołuje alarmy w związku z atakami Huti
Arabia Saudyjska wydała w poniedziałek ostrzeżenia o możliwym zagrożeniu w czterech południowych miastach – Nadżranie, Chamis Muszajt, Dżazanie i Abha – a następnie poinformowała o ustąpieniu niebezpieczeństwa. Później ponownie ogłoszono alarmy w Chamis Muszajt i Abha, które również zostały odwołane. Ostrzeżenia pojawiły się po serii irańskich ataków Huti z użyciem rakiet i dronów na południową część Królestwa. W sobotę jeden z pocisków uderzył w gubernatorstwo Al-Tuwal w Dżazanie, raniąc dwie osoby oraz uszkadzając meczet, budynki i pojazdy. Wcześniejsze ataki na Abhę, Chamis Muszajt, Dżazan i Nadżran zraniły 73 osoby, w tym kobiety i dzieci.
Równocześnie rośnie zagrożenie dla saudyjskiej infrastruktury energetycznej. W ubiegłym tygodniu drony wystrzelone z terytorium Iraku zaatakowały rurociąg East-West Pipeline, powodując rannych i straty materialne w rejonie Rijadu i Medyny. Rurociąg został tymczasowo zamknięty, a służby zabezpieczyły instalację. Jego znaczenie wzrosło z powodu możliwości transportowania ropy z pól naftowych we wschodniej części kraju do portu Janbu nad Morzem Czerwonym, z pominięciem Cieśniny Ormuz.
Dodatkowym źródłem obaw jest Cieśnina Bab al-Mandab, gdzie aktywność Huti może zagrozić jednemu z kluczowych szlaków żeglugowych między Morzem Czerwonym a Zatoką Adeńską. Organizacja wcześniej atakowała statki handlowe, zmuszając część armatorów do kierowania jednostek wokół Przylądka Dobrej Nadziei. Jednoczesne zakłócenia w Bab al-Mandab i Ormuz mogłyby dodatkowo zwiększyć presję na światowe rynki energii. Ataki Huti potępiły m.in. Rada Współpracy Zatoki, Liga Muzułmańska i Organizacja Współpracy Islamskiej, a wsparcie dla Rijadu wyraziły także Katar, Bahrajn, Oman, Egipt i Pakistan.



