Waszyngton gospodarzem nowej rundy rozmów Izrael-Liban w czwartek
Stany Zjednoczone zorganizują w najbliższy czwartek kolejną rundę rozmów między Izraelem a Libanem, mającą na celu wypracowanie trwałego porozumienia po wprowadzeniu chwiejnego zawieszenia broni wynegocjowanego przez Waszyngton. Jak poinformował przedstawiciel Departamentu Stanu, spotkanie odbędzie się na szczeblu ambasadorów. Amerykańska administracja zadeklarowała dalsze ułatwianie bezpośrednich dyskusji prowadzonych w dobrej wierze między obydwoma rządami, które oficjalnie pozostają w stanie wojny i nie utrzymują stosunków dyplomatycznych. Poprzednie spotkanie ambasadorów odbyło się 14 kwietnia, a trzy dni później prezydent Donald Trump ogłosił dziesięciodniowy rozejm przerywający walki między Izraelem a Hezbollahem.
Izraelski minister obrony Israel Katz oświadczył we wtorek, że kampania w Libanie opiera się na jednoczesnym wywieraniu presji militarnej i dyplomatycznej w celu rozbrojenia sojusznika Iranu, czyli Hezbollahu. Głównym celem operacji pozostaje usunięcie zagrożenia dla społeczności w północnym Izraelu. Mimo że rozejm wszedł w życie w piątek, wojska izraelskie wciąż stacjonują na południu Libanu i aktywnie zwalczają bojowników Hezbollahu, a Katz zapowiedział, że oddziały użyją pełnej siły w przypadku poczucia zagrożenia. Z kolei libański prezydent Joseph Aoun podkreślił, że planowane rozmowy mają doprowadzić do zakończenia działań wojennych oraz izraelskiej okupacji na południu kraju, co umożliwi rozmieszczenie armii libańskiej aż do uznanych międzynarodowo granic.
Decyzja prezydenta Aouna o podjęciu negocjacji spotkała się z gwałtowną reakcją Hezbollahu i jego zwolenników. W południowych przedmieściach Bejrutu, będących bastionem ugrupowania, pojawiły się graffiti atakujące prezydenta oraz premiera Nawafa Salama, nazywające ich zdrajcami i renegatami. Przedstawiciele Hezbollahu podkreślają, że naród nie zaakceptuje zaprzepaszczenia ofiar poniesionych podczas sześciu tygodni izraelskich ataków, w których zginęło blisko 2300 osób. Ugrupowanie to nie bierze udziału w rozmowach i stanowczo sprzeciwia się jakiejkolwiek normalizacji stosunków z Izraelem, twierdząc, że wyniki bezpośrednich negocjacji nie mogą zostać narzucone ludziom, którzy przelali krew w walce.
Mimo wewnętrznego oporu prezydent Aoun mianował byłego ambasadora w Waszyngtonie, Simona Karama, na przewodniczącego delegacji negocjacyjnej. Libański przywódca zaznaczył, że rozmowy te będą całkowicie odrębne od wszelkiej innej dyplomacji, co stanowi jasne odniesienie do negocjacji na linii USA-Iran. Aoun stanął przed wyborem między kontynuacją wyniszczającej wojny a próbą osiągnięcia stabilizacji drogą dyplomatyczną. Wybierając negocjacje, wyraził nadzieję na uratowanie kraju przed dalszymi reperkusjami humanitarnymi i gospodarczymi, podkreślając, że Liban nie chce być już pionkiem w niczyjej grze ani areną cudzych wojen.



