Hezbollah twierdzi, że zniszczył izraelskie czołgi w ataku bombowym
Hezbollah poinformował w poniedziałek o przeprowadzeniu ataku z użyciem materiałów wybuchowych przeciwko siłom izraelskim w południowym Libanie. Do zdarzenia miało dojść w niedzielne popołudnie, co stanowi pierwsze przyznanie się grupy do ataku od czasu wejścia w życie 10-dniowego zawieszenia broni w czwartek o północy.
Według oficjalnego oświadczenia ugrupowania, bomby podłożone przez bojowników eksplodowały i zniszczyły cztery czołgi wchodzące w skład ośmiopojazdowego konwoju przejeżdżającego przez wioskę Deir Siryan.
Brak potwierdzenia ze strony Izraela
Izraelska armia nie odniosła się bezpośrednio do tych doniesień. Wcześniej dowództwo w Tel Awiwie informowało o przeprowadzeniu serii uderzeń, w których miało zginąć ponad 150 bojowników Hezbollahu.
Wśród zabitych miał znajdować się Ali Rida Abbas, pełniący funkcję dowódcy Hezbollahu w Bint Jbeil. Miasto to, wraz z okolicami, było miejscem niezwykle intensywnych starć w dniach poprzedzających ogłoszenie rozejmu. Izrael nie przedstawił jednak dowodów na śmierć dowódcy, a Hezbollah nie potwierdził dotychczas tych informacji.
Kruche zawieszenie broni
Incydent w Deir Siryan stawia pod znakiem zapytania trwałość trwającego od czwartku zawieszenia broni. Sytuacja na południu Libanu pozostaje skrajnie napięta:
Strategiczne znaczenie: Bint Jbeil pozostaje kluczowym punktem oporu Hezbollahu blisko granicy.
Operacje lądowe: Izraelskie konwoje wciąż przemieszczają się po terytorium Libanu, co stwarza ryzyko kolejnych zasadzek.
Wzajemne oskarżenia: Obie strony zarzucają sobie łamanie postanowień rozejmu, co może doprowadzić do wznowienia pełnoskalowych walk przed upływem wyznaczonego terminu 10 dni.
Wojna między Izraelem a Hezbollahem, która wybuchła w marcu 2026 roku, doprowadziła już do ogromnych strat po obu stronach i masowych przesiedleń ludności cywilnej w całym regionie przygranicznym.



