polityka

Iran zwiększa autonomię dowódców polowych i milicji w Iraku

 

Pod wpływem nacisków wojennych Iran przyznał swoim dowódcom polowym oraz powiązanym z nim milicjom w Iraku znacznie większą autonomię. Według informacji uzyskanych przez agencję Associated Press od członków milicji i urzędników, niektóre grupy otrzymały zielone światło na przeprowadzanie operacji bez bezpośredniej zgody Teheranu. Zmiana ta jest wynikiem dynamicznej sytuacji na froncie oraz konieczności decentralizacji dowodzenia w obliczu trwającego konfliktu.

Wiele z tych wspieranych przez Iran ugrupowań jest finansowanych z budżetu państwa irackiego i formalnie włączonych w struktury bezpieczeństwa kraju. Budzi to ostry sprzeciw Stanów Zjednoczonych oraz innych państw zachodnich, które padają ofiarą ich ataków. Waszyngton zarzuca rządowi w Bagdadzie brak zdecydowanych działań w celu powstrzymania tych formacji. Obecnie najbardziej radykalne frakcje działają pod okiem irańskich doradców, korzystając z uprawnień do podejmowania decyzji na podstawie własnych ocen sytuacji polowej, bez konieczności odwoływania się do dowództwa centralnego.

Decentralizacja jako strategia przetrwania
Nowa struktura dowodzenia ma na celu zwiększenie odporności milicji na ataki odwetowe. Podczas gdy w poprzednich fazach konfliktu operacje były ściśle scentralizowane, obecna decentralizacja pozwala grupom na szybsze reagowanie. Zmiana ta została zasygnalizowana już na początku wojny, kiedy irańska delegacja w irackim Kurdystanie wprost uprzedziła lokalne władze, że Teheran nie będzie w stanie powstrzymać ataków grup działających na południu kraju, gdyż przekazał uprawnienia decyzyjne dowódcom regionalnym.

Wojna ujawniła słabość irackich instytucji państwowych i ich ograniczoną zdolność do kontrolowania tych grup. Równoległa konfrontacja między Waszyngtonem a milicjami pogłębiła kryzys, a frakcje te stały się przedłużeniem regionalnej kampanii Iranu. Nawet w obliczu kruchego zawieszenia broni, które weszło w życie w kwietniu, USA zapowiadają intensyfikację działań militarnych i politycznych przeciwko tym grupom. W ubiegły piątek nałożono sankcje na siedmiu dowódców i wysokich rangą członków czterech radykalnych irackich milicji.

Paradoks polityczny i presja dyplomatyczna
Sytuacja rządu w Bagdadzie jest skomplikowana ze względu na fakt, że frakcje, których państwo nie potrafi kontrolować, są powiązane z partiami politycznymi stanowiącymi zaplecze obecnej władzy. Premier Mohammed Shia Al-Sudani, pełniący funkcję szefa rządu w okresie przejściowym, zmaga się z politycznym patem. Milicje te, działające w ramach Sił Mobilizacji Ludowej (PMF), otrzymują państwowe wynagrodzenia i mają dostęp do zasobów rządu, w tym broni i danych wywiadowczych.

USA zwiększają naciski na iracki rząd, domagając się natychmiastowego demontażu grup powiązanych z Iranem. W ubiegłym tygodniu ambasador Iraku w Waszyngtonie został wezwany do Departamentu Stanu, gdzie usłyszał potępienie ataków na amerykański personel i placówki dyplomatyczne. Przedstawiciele USA podkreślają, że nie będą tolerować dalszych uderzeń w swoje interesy i oczekują od Bagdadu konkretnych kroków w celu odizolowania najbardziej radykalnych frakcji od reszty systemu politycznego Iraku.

Opór i dualizm milicji
Rzecznicy grup milicyjnych, takich jak Harakat Hezbollah Al-Nujaba, otwarcie przyznają się do sojuszu z Iranem, określając się mianem części regionalnej „osi oporu” obok libańskiego Hezbollahu i jemeńskiego ruchu Ansar Allah. Jednocześnie starają się zachować pozory legalności wewnątrz irackiego porządku politycznego. Twierdzą, że szanują prawo i konstytucję, dopóki służą one interesom narodowym, co w praktyce oznacza kontynuowanie działań zbieżnych z priorytetami Teheranu, nawet kosztem stabilności państwa irackiego.

Related Articles

Back to top button