Masowy wiec poparcia dla Iranu i osi oporu na przedmieściach Bejrutu
Setki osób zgromadziły się w środę wieczorem na południowych przedmieściach Bejrutu, będących tradycyjnym bastionem Hezbollahu, aby wyrazić solidarność z Iranem oraz jego regionalnymi sojusznikami w trwającej wojnie na Bliskim Wschodzie. Demonstracja odbyła się pomimo nieustannego zagrożenia militarnego ze strony Izraela, którego lotnictwo prowadzi codzienne bombardowania południowego i wschodniego Libanu, a także regularnie atakuje stołeczną dzielnicę Dahije.
W zgromadzeniu wzięło udział wielu mieszkańców, w tym kobiety i dzieci, z których część przyniosła ze sobą flagi Libanu, Iranu oraz Hezbollahu. Uczestnicy demonstracji przynieśli również portrety irańskich przywódców, w tym obecnego najwyższego przywódcy ajatollaha Mojtaby Chameneiego, a także jego ojca i poprzednika Alego Chameneiego, który zginął w amerykańsko-izraelskich uderzeniach z 28 lutego na samym początku obecnej wojny bliskowschodniej. W tłumie widoczne były także wizerunki dawnego lidera Hezbollahu, Hassana Nasrallaha, zabitego podczas masowych izraelskich nalotów na Bejrut we wrześniu 2024 roku w trakcie poprzedniej fazy konfliktu.
Jedna z uczestniczek wiecu, pięćdziesięcioczteroletnia Samar Hammoud, zadeklarowała w rozmowie z mediami, że zgromadzenie ma na celu wysłanie jasnego sygnału o niezłomności mieszkańców Dahije wobec izraelskich ataków. Podkreśliła, że broń ani samoloty wroga nie są w stanie zastraszyć lokalnej społeczności, która wierzy w ostateczne zwycięstwo. Wiele kobiet trzymało w rękach zdjęcia swoich bliskich, którzy stracili życie w wyniku niedawnych nalotów, podczas gdy zgromadzony tłum wznosił rytmiczne okrzyki poparcia dla struktur wojskowych w Iranie, Strefie Gazy, Libanie oraz Jemenie.
Wspomniane formacje zbrojne wchodzą w skład tak zwanej osi oporu, czyli sieci proirańskich sił polityczno-militarnych sprzeciwiających się obecności i działaniom Izraela oraz Stanów Zjednoczonych w regionie. W tym samym czasie do podobnej manifestacji doszło w kontrolowanej przez rebeliantów stolicy Jemenu, Sanie, gdzie telewizja Al-Masirah należąca do ruchu Huti relacjonowała masowe zgromadzenie o identycznym, antyizraelskim i antyamerykańskim charakterze.
Oficjalne zaangażowanie Hezbollahu w obecną wojnę na Bliskim Wschodzie rozpoczęło się 2 marca od zmasowanego ostrzału rakietowego terytorium Izraela, co przedstawiciele grupy nazwali odwetem za śmierć najwyższego przywódcy Iranu. W odpowiedzi siły izraelskie rozpoczęły niszczycielską kampanię powietrzną oraz operację lądową w Libanie. Władze w Teheranie konsekwentnie domagają się, aby jakiekolwiek globalne porozumienie pokojowe bezwzględnie obejmowało trwały rozejm na terytorium Libanu. W niedzielę Iran przeprowadził kolejny atak rakietowy na Izrael w odpowiedzi na wcześniejsze bombardowania Bejrutu, co wywołało natychmiastowe uderzenie odwetowe Tel Awiwu, zanim obie strony zdecydowały się na tymczasowe wstrzymanie ognia. Strona irańska oficjalnie ostrzegła jednak, że wznowi bezpośrednie uderzenia na cele izraelskie, jeśli ataki na Liban będą kontynuowane.



