Netanyahu podważa sukces arabskich partii. Oskarżenia o finansowanie z Kataru wywołały oburzenie
Arabskie partie reprezentujące 21 proc. ludności Izraela zdobyły w wyborach parlamentarnych 19 mandatów w 120-osobowym Knesecie. Blok premiera Benjamina Netanjahu uzyskał 53 miejsca, a główny rywal szefa rządu, Gadi Eisenkot – 48. Oznacza to, że żadna z dwóch głównych koalicji nie może utworzyć rządu bez poparcia arabskich ugrupowań.
Netanjahu i jego sojusznicy zasugerowali, że sukces arabskich partii był efektem zagranicznego finansowania, w tym środków z Kataru. Nie przedstawili jednak dowodów na poparcie tych zarzutów. Przewodniczący komisji wyborczej, sędzia Sądu Najwyższego Noam Sohlberg, zwrócił się o zbadanie sprawy do izraelskiej służby bezpieczeństwa wewnętrznego Szin Bet. Kandydat opozycji Yair Golan oskarżył premiera o próbę podważenia wyników wyborów i delegitymizowania głosu arabskich obywateli.
Liderzy arabskich ugrupowań ostro potępili wypowiedzi szefa rządu. Ahmad Tibi z partii Wspólna Lista określił działania Netanjahu jako „toksyczną kampanię”, mającą osłabić znaczenie wyborczego sukcesu. Szef partii Ra’am Mansur Abbas nazwał je podżeganiem i próbą delegitymizacji arabskich obywateli. Katar odrzucił oskarżenia, określając je jako „równie absurdalne, co niebezpieczne”.



