polityka

Izraelscy analitycy: Porozumienie USA-Iran to „katastrofa” i cios w pozycję rządu Netanjahu

 

Ogłoszone przez Waszyngton i Teheran wstępne porozumienie kończące kilkumiesięczną wojnę wywołało głębokie zaniepokojenie i ostrą krytykę w Izraelu. Tamtejsi eksperci ds. bezpieczeństwa oraz byli oficerowie wywiadu jednoznacznie oceniają pakt jako potężną porażkę strategiczną Tel Awiwu, która obnaża drastyczny spadek wpływów Izraela w Białym Domu.

Choć ostateczny traktat ma zostać doprecyzowany w ciągu najbliższych 60 dni, jego zarys już teraz budzi lęk. Zdaniem analityków, umowa w obecnym kształcie sankcjonuje dotychczasowe zdobycze geopolityczne Teheranu, jednocześnie odsuwając na bliżej nieokreśloną przyszłość kwestie kluczowe dla bezpieczeństwa Izraela – w tym kontrolę nad irańskim programem nuklearnym.

„To porozumienie to nic innego jak polityczna i wizerunkowa katastrofa dla państwa Izrael” – ocenił kategorycznie Danny Citrinowicz, były oficer izraelskiego wywiadu wojskowego.

„Pan Iran” bez wpływu na decyzje Donalda Trumpa
Wynik konfliktu uderza bezpośrednio w premiera Benjamina Netanjahu. Szef rządu liczył na to, że przed zaplanowanymi na październik wyborami parlamentarnymi zaprezentuje się obywatelom jako absolutny triumfator kampanii przeciwko Hamasowi, Hezbollahowi i Iranowi. Tymczasem Netanjahu znalazł się w ogniu krytyki za to, że nie zrealizował żadnego z głównych celów wojennych Izraela.

Sima Shine, analityczka z izraelskiego Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym (INSS) i była funkcjonariuszka wywiadu, podkreśliła, że Waszyngton od dawna zmierzał do ugody uwzględniającej większość kluczowych interesów Teheranu. Zwróciła uwagę, że fundamentalna dla Izraela kwestia atomowa została zepchnięta na boczny tor, w „przyszłość, o której nic nie wiemy”.

Co więcej, zdaniem ekspertów wspólna kampania militarna USA i Izraela przeciwko Iranowi, która rozpoczęła się 28 lutego, przyniosła odwrotny skutek do zamierzonego. Sprawiła ona, że żaden przyszły prezydent USA prawdopodobnie nie zaryzykuje ponownego uderzenia na Iran, co pozwala reżimowi ajatollahów wyjść z trzymiesięcznych walk w mocniejszej pozycji.

Erozja pozycji Tel Awiwu w Waszyngtonie
Eksperci ds. relacji amerykańsko-izraelskich zwracają uwagę na bezprecedensowy sposób, w jaki Donald Trump potraktował swojego najbliższego bliskowschodniego sojusznika:

Brak konsultacji: Niezależny analityk Michael Horowitz zauważył, że choć Izrael nigdy nie siedział bezpośrednio przy stole negocjacyjnym z Iranem, zawsze silnie lobbował w Waszyngtonie. Tym razem Trump całkowicie zignorował obawy Tel Awiwu, podejmując decyzje ponad głową Netanjahu, bez wcześniejszego ostrzeżenia czy konsultacji. „To jasno pokazuje, kto tu rządzi i do kogo należy ostateczne słowo” – dodał Horowitz.

Słaba pozycja przetargowa: Michael Milshtein, ekspert ds. wojskowych, stwierdził, że Netanjahu doprowadził Izrael do najgorszej pozycji negocjacyjnej w historii. Izraelowi nie pozostaje nic innego, jak zaakceptować warunki Trumpa i liczyć na dopuszczenie do rozmów o szczegółach paktu nuklearnego. Milshtein ocenia, że w najbliższym czasie Tel Awiw zostanie zmuszony do akceptacji analogicznych narzuconych rozejmów – najpierw w Libanie, a ostatecznie także w Strefie Gazy.

Sam Benjamin Netanjahu nie skomentował jeszcze oficjalnie amerykańsko-irańskiego paktu. Głos zabrał jednak jego skrajnie prawicowy koalicjant, minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben Gwir, który kategorycznie odrzucił porozumienie, deklarując publicznie, że Izrael „nie czuje się związany” ustaleniami Trumpa z Teheranem.

Related Articles

Back to top button