USA rozważają kolejne kroki wobec Teheranu. Region czeka, gdy lotniskowiec USS „Abraham Lincoln” zmierza na Bliski Wschód
Stany Zjednoczone nadal analizują możliwe scenariusze działania wobec Iranu, a na Bliski Wschód kieruje się lotniskowiec USS „Abraham Lincoln”. Do ruchu dochodzi w atmosferze podwyższonego napięcia i trwających protestów w Islamskiej Republice, które – według relacji – pozostają jednym z kluczowych czynników w amerykańskich kalkulacjach.
Informacje o przemieszczeniu lotniskowca pojawiały się od późnego piątku, w czasie gdy Waszyngton ponownie podkreśla, że w podejściu do Teheranu „wszystkie opcje pozostają na stole”. USA traktują Iran jako ważnego rywala regionalnego, a sposób, w jaki władze w Teheranie reagują na demonstracje, ma wpływać na trwające rozważania.
Rijad zaprzecza: „nie doradzaliśmy USA, by nie uderzać”
Saudyjscy urzędnicy odrzucili sugestie, że Rijad próbuje wpływać na decyzje podejmowane w Waszyngtonie.
Wysoki rangą przedstawiciel ambasady Arabii Saudyjskiej w USA stwierdził, że doniesienia, jakoby Arabia Saudyjska miała doradzać Stanom Zjednoczonym, aby nie uderzać na Iran, „nie są prawdziwe”.
W tym tygodniu, podczas dużej konferencji biznesowej w Rijadzie, saudyjski minister stanu ds. zagranicznych Adel Al-Dżubeir był pytany o niepokoje w Iranie i możliwość amerykańskiej odpowiedzi. Nie przedstawił bezpośredniej opinii na temat ewentualnej akcji militarnej, ale zaznaczył, że „wszyscy bardzo uważnie obserwują sytuację” i wyraził nadzieję, że napięcia uda się rozładować tak, by „zminimalizować wszelkie szkody”.
Shihabi: Arabia Saudyjska „nie lobbowała” ani za, ani przeciw
Saudyjski komentator Ali Shihabi również zaprzeczył, jakoby Rijad naciskał w jakąkolwiek stronę w kwestii potencjalnego uderzenia na Iran. Wpisując się w debatę, podkreślił, że Arabia Saudyjska nie angażowała się w te rozmowy „ani w jedną, ani w drugą stronę”.
Al-Rashed: klucz leży w samym Iranie
W osobnym komentarzu opublikowanym w saudyjskim dzienniku „Asharq Al-Awsat” publicysta Abdulrahman Al-Rashed zasugerował, że to Iran – poprzez własne decyzje – może przesądzić o tym, czy dojdzie do dalszej eskalacji.
Jego zdaniem zakończenie programu nuklearnego i wstrzymanie działań zewnętrznych mogłoby uchronić Iran przed zagraniczną interwencją, która mogłaby wykorzystać szerokie niezadowolenie wewnętrzne do wywołania zmian.
Al-Rashed ocenił, że obecna sytuacja jest dla Islamskiej Republiki bezprecedensowa i że reżim mierzy się z „kryzysem egzystencjalnym” po raz pierwszy od momentu powrotu do Teheranu założyciela państwa po rewolucji. Podkreślił też, że – w jego ocenie – jedynym podmiotem zdolnym powstrzymać upadek jest sam reżim, ponieważ zagrożenia „zbiegają się” zarówno od wewnątrz, jak i z zewnątrz.



