Partia Demokratyczna USA zaniepokojona sukcesami lewicowego skrzydła
Ostatnie zwycięstwa kandydatów progresywnych – od Nowego Jorku po Michigan – wstrząsnęły Partią Demokratyczną, która stara się odzyskać kontrolę nad Kongresem w listopadzie, a następnie przygotowuje się do walki o Biały Dom w 2028 roku.
Po ubiegłorocznym zwycięstwie Zohrana Mamdaniego w wyborach na burmistrza Nowego Jorku, triumf Abdula El-Sayeda w prawyborach Demokratów do Senatu w Michigan stał się kolejnym sukcesem odważnego lewicowego skrzydła partii.
Progresywni kandydaci rywalizują z umiarkowanymi politykami, którzy zazwyczaj cieszą się poparciem partyjnego kierownictwa.
– To dopiero początek – powiedział lewicowy komentator Hasan Piker, który prowadził kampanię na rzecz El-Sayeda, cytowany przez „Politico”.
– Mamy nadzieję kontynuować ten ruch w całych Stanach Zjednoczonych.
Zdaniem profesora zarządzania politycznego na George Washington University Todda Belta kandydaci lewicowi odnoszą sukcesy, ponieważ „dają ludziom coś, na co mogą głosować, a nie tylko przeciwko czemuś”.
– Wielu progresywnych mówi o realnych rozwiązaniach kryzysu kosztów życia, podczas gdy wielu umiarkowanych polega głównie na strachu przed dalszymi rządami Republikanów Donalda Trumpa – powiedział Belt agencji AFP.
Profesor wskazał również na frustrację wielu Demokratów obecną strategią partii.
– Partia nie przeciwstawia się Donaldowi Trumpowi w takim stopniu, jakiego oczekiwaliby wyborcy Demokratów, dlatego chcą zmiany przywództwa – dodał.
Jednak podczas gdy progresyści świętują swoje sukcesy, część umiarkowanych polityków wyraża rosnące zaniepokojenie.
– To głęboko niepokojące, że radykalni kandydaci skrajnej lewicy wygrywają w miejscach, które mogą okazać się kluczowymi stanami w wyborach prezydenckich – powiedział „The New York Times” Jonathan Cowan, szef centrowej organizacji Third Way.
Umiarkowani Demokraci obawiają się, że wystawienie bardziej kontrowersyjnych kandydatów może zniechęcić niezdecydowanych wyborców w kluczowym momencie walki o Kongres i prezydenturę.
Republikanie już wykorzystują te obawy, przedstawiając kandydatów lewicy jako niebezpiecznych ekstremistów, którzy mogą zaszkodzić Stanom Zjednoczonym.
Po ogłoszeniu w środę zwycięstwa El-Sayeda nad czterokadencyjną kongresmenką Haley Stevens prezydent Donald Trump stwierdził, że sukces „komunistycznego przegranego” to „świetna wiadomość” dla Partii Republikańskiej.
Mimo sukcesów przedstawiciele lewicowego skrzydła nadal muszą odnieść zwycięstwo w wyborach do Kongresu, które odbędą się za niespełna trzy miesiące.
Serwis analiz wyborczych Decision Desk HQ w czwartek zmienił prognozę dla pojedynku El-Sayeda z byłym republikańskim kongresmenem Mike’em Rogersem z kategorii „przewaga Demokratów” na „wyrównany wyścig”.
Todd Belt określił listopadowe wybory jako „kluczowy test” dla progresywnego skrzydła.
Jego zdaniem zwycięstwo w stanach takich jak Michigan dałoby progresywnym silny argument za objęciem wiodącej roli w przyszłym kierownictwie Partii Demokratycznej.
O głębokich podziałach w partii świadczy również zapowiedź organizacji Third Way, która zamierza przeznaczyć około 15 mln dolarów do 2028 roku na przeciwdziałanie wpływom socjalistycznego skrzydła Demokratów, a zwłaszcza ruchu Democratic Socialists związanego z Mamdanim.
– Przygotowujemy się do kolejnej wojny politycznej – powiedział Cowan.
W obliczu zbliżających się wyborów i obaw, że tradycyjni wyborcy Demokratów mogą odwrócić się zarówno od kandydatów centrowych, jak i progresywnych, pojawiają się również apele o jedność.
– Partia Demokratyczna jest koalicją obejmującą wszystko – od centrum po socjalistów – napisał w serwisie X wiceprezes think tanku Searchlight Institute Tre Easton.
– Każda część tej koalicji potrzebuje pozostałych. Nasi wyborcy nie oczekują ideologicznej dominacji. Oczekują celu i przywództwa.



