świata

Jak cięcia funduszy pomocowych zagrażają życiu kobiet w Afganistanie i Jemenie

 

Przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych ostrzegają przed katastrofalnymi skutkami drastycznego ograniczenia budżetów pomocowych dla Afganistanu i Jemenu. Niedobory finansowe wymuszają zamykanie lokalnych przychodni oraz masowe zwolnienia personelu medycznego, co bezpośrednio uderza w kobiety – będące nie tylko głównymi ofiarami kryzysu zdrowotnego, ale też filarem rozbitych przez wojnę i wysiedlenia społeczności.

W Afganistanie wskaźnik śmiertelności okołoporodowej matek wynosi obecnie 521 zgonów na 100 tysięcy żywych urodzeń i należy do najwyższych na świecie. Z analiz Funduszu Ludnościowego Narodów Zjednoczonych (UNFPA) wynika, że liczba ta może wzrosnąć w najbliższym roku nawet trzykrotnie, jeśli międzynarodowe finansowanie nie zostanie natychmiast przywrócone. Reprezentant UNFPA w tym kraju, Kwabena Asante-Ntiamoah, przytoczył dramatyczne realia z prowincji Badachszan, gdzie odległość 40 kilometrów do najbliższego szpitala, ze względu na zniszczoną infrastrukturę drogową, oznacza aż trzy godziny jazdy. W przypadku braku dostępnych pojazdów i komplikacji porodowych, odległość ta decyduje o życiu i śmierci.

Podobny kryzys humanitarny dotyka Jemen, położony po drugiej stronie Zatoki Adeńskiej. Każdego dnia z powodu komplikacji ciążowych lub w trakcie porodu umierają tam trzy kobiety. Jak podkreśla Francesco Galtieri, reprezentant UNFPA w Jemenie, dwóm z tych trzech tragedii można by zapobiec, gdyby pacjentki miały zapewnioną pomoc wykwalifikowanej położnej oraz dostęp do podstawowych leków. W Jemenie dwie trzecie placówek medycznych pozostaje całkowicie zamkniętych, a kraj zmaga się z piątym największym kryzysem uchodźczym na świecie, gdzie liczba osób wewnętrznie przesiedlonych wzrosła do sześciu milionów, a połową tych gospodarstw domowych zarządzają samotne kobiety.

Skutki wycofania funduszy i cichy opór kobiet
Głównym powodem obecnego załamania systemu opieki zdrowotnej w Afganistanie są decyzje polityczne i finansowe państw zachodnich. Po radykalnym obcięciu amerykańskich programów pomocy zagranicznej, UNFPA stracił około 130 milionów dolarów przyznanych na działalność w tym kraju. Skutkiem tego było natychmiastowe zwolnienie około tysiąca pracownic medycznych, a przychodnie, w których były zatrudnione, przestały funkcjonować.

Praca kobiet w afgańskiej służbie zdrowia ma również ogromny wymiar społeczny pod rządami talibów, którzy systematycznie eliminują kobiety z życia publicznego, zakazują dziewczętom edukacji i zmuszają dwunastoletnie dzieci do małżeństw. Asante-Ntiamoah określił pracujące lekarki i położne mianem cichych aktywistek, których codzienne wyjście do pracy stanowiło jedyne źródło motywacji i nadziei dla młodszych dziewcząt w ich domach. Mimo skrajnie trudnej sytuacji politycznej, ONZ odrzuca pomysł opuszczenia kraju, argumentując, że pozostawienie Afgańczyków samym sobie doprowadzi do natychmiastowego zwielokrotnienia liczby ofiar.

Współpraca z Kabulem ma jednak charakter czysto administracyjny, ponieważ realna władza decyzyjna talibów spoczywa w Kandaharze, gdzie rezyduje ich najwyższy przywódca Hibatullah Akhundzada – miasto to rzadko jednak staje się celem trwałej i skutecznej dyplomacji międzynarodowej. Na arenie międzynarodowej miejsce Afganistanu w ONZ wciąż zajmują reprezentanci dawnej republiki, przez co obecne władze nie mają głosu w strukturach kształtujących globalne normy.

Brak środków na podstawową pomoc i zmiana strategii
Sytuację humanitarną w Jemenie dodatkowo pogarszają drastyczne ograniczenia operacyjne w północnej części kraju, gdzie wspierana przez Iran milicja Huti przetrzymuje w arbitralnych aresztach 73 pracowników ONZ i organizacji pozarządowych. Odwrócenie uwagi darczyńców oraz mediów w stronę nowszych konfliktów o większym znaczeniu geopolitycznym sprawiło, że Jemen został niemal całkowicie zapomniany. UNFPA szacuje, że do sfinansowania opieki położniczej, bezpiecznych schronisk dla ofiar przemocy uwarunkowanej płcią oraz zasiłków transportowych dla pacjentek w obecnym cyklu potrzebuje 70 milionów dolarów – do tej pory udało się jednak zgromadzić zaledwie 13 procent tej kwoty.

Obaj przedstawiciele ONZ apelują do społeczności międzynarodowej o fundamentalną zmianę podejścia do kryzysów przewlekłych. Zamiast traktować pomoc humanitarną wyłącznie w sposób filantropijny i doraźny, niezbędne jest inwestowanie w trwałe fundamenty systemowe. Wskazują oni na potrzebę rozwoju telemedycyny łączącej wiejskie położne ze szpitalami regionalnymi oraz doposażanie już istniejących, lokalnych placówek, zamiast budowania nowych od podstaw po każdej klęsce żywiołowej. Pozwoliłoby to na stworzenie odpornego społeczeństwa, które będzie w stanie funkcjonować również po zakończeniu programów ratunkowych.

Related Articles

Back to top button