świata

USA kontynuują naloty na Iran. Obie strony grożą atakami na infrastrukturę cywilną

 

Amerykańskie Dowództwo Centralne (CENTCOM) poinformowało w czwartek nad ranem o przeprowadzeniu dwunastej z rzędu nocy nalotów na cele w Iranie. Działania wojskowe towarzyszą dalszej eskalacji konfliktu, podczas gdy zarówno Waszyngton, jak i Teheran kierują groźby wobec infrastruktury cywilnej.

CENTCOM przekazało, że celem operacji jest dalsze ograniczanie zdolności Iranu do zagrażania statkom cywilnym i handlowym przepływającym przez wody regionu oraz przywrócenie swobody żeglugi w Cieśninie Ormuz.

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział wcześniej, że za każdy irański atak na statek przepływający przez cieśninę Stany Zjednoczone zniszczą jeden most lub jedną elektrownię na terytorium Iranu.

W odpowiedzi minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghczi oświadczył, że Teheran będzie kierował się zasadą „oko za oko”. Podkreślił, że każdy atak na irańską infrastrukturę spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią.

Mimo trwających działań wojennych nie widać postępów w wysiłkach dyplomatycznych. Spór o kontrolę nad Cieśniną Ormuz – jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy i gazu na świecie – pozostaje nierozwiązany, a jego skutki odczuwają światowe rynki energii.

Iran odpowiedział na wcześniejsze amerykańskie ataki uderzeniami w infrastrukturę energetyczną oraz zakłady odsalania wody w państwach Zatoki Perskiej. Prawo międzynarodowe co do zasady zakazuje ataków na infrastrukturę cywilną, chyba że jest ona wykorzystywana do celów wojskowych.

Rosną również koszty konfliktu. Według sekretarza obrony USA Pete’a Hegsetha wojna kosztowała dotychczas Stany Zjednoczone około 37,5 mld dolarów. Cena ropy Brent przekroczyła 93 dolary za baryłkę, podczas gdy na początku miesiąca wynosiła mniej niż 72 dolary. Wzrost cen paliw wywołuje dodatkową presję polityczną przed listopadowymi wyborami do Kongresu.

Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf oświadczył, że sytuacja w Cieśninie Ormuz nie powróci do stanu sprzed wojny, podkreślając determinację Teheranu w utrzymaniu obecnej polityki wobec szlaku morskiego.

W nocy Iran przeprowadził kolejne ataki rakietowe. Jordania poinformowała o przechwyceniu czterech irańskich pocisków oraz czterech dronów w rejonie Akaby. Alarmy ogłoszono również w Bahrajnie, natomiast w saudyjskim mieście Dammam mieszkańcom zalecono schronienie się. Kilka godzin później władze Arabii Saudyjskiej poinformowały o ustaniu zagrożenia.

Według irańskiej agencji IRNA eksplozje odnotowano w kilku prowincjach kraju. Irańskie Ministerstwo Zdrowia podało, że w ciągu ostatnich 11 dni amerykańskich nalotów zginęły 53 osoby, w tym sześć kobiet i troje dzieci, a blisko 600 osób zostało rannych.

Równolegle trwają zakulisowe działania dyplomatyczne. Minister spraw wewnętrznych Iranu Eskandar Momeni odwiedził Pakistan, który odgrywa rolę jednego z mediatorów konfliktu. Teheran zapewnia, że kanały komunikacji dyplomatycznej pozostają otwarte, choć przedstawiciele państw Zatoki Perskiej oceniają perspektywy osiągnięcia porozumienia jako bardzo ograniczone.

Podczas regionalnego spotkania na Filipinach sekretarz stanu USA Marco Rubio oskarżył Iran o próbę przejęcia kontroli nad międzynarodowym szlakiem morskim. Ostrzegł, że zaakceptowanie takiego precedensu mogłoby zagrozić bezpieczeństwu żeglugi również w innych częściach świata. Jednocześnie zapewnił, że Stany Zjednoczone nadal są gotowe do negocjacji, jeśli Iran wykaże rzeczywistą wolę dialogu.

Donald Trump zasugerował również możliwość uderzenia na podziemny kompleks nuklearny Pickaxe Mountain w pobliżu Natanz. Zachodnie państwa podejrzewają, że może tam powstawać nieujawniony obiekt wzbogacania uranu. Teheran utrzymuje natomiast, że jego program nuklearny ma wyłącznie pokojowy charakter.

Related Articles

Back to top button