Brytyjski rząd w walce o delegalizację Palestine Action: Spór o granice terroryzmu
Prawnicy brytyjskiego rządu argumentowali we wtorek przed Sądem Najwyższym w Londynie (High Court), że lutowe orzeczenie zdejmujące zakaz działalności pro-palestyńskiej grupy Palestine Action powinno zostać uchylone. Według strony rządowej, wcześniejsza decyzja sędziów uznająca ban za „nieproporcjonalny” była błędna, a wpływ delegalizacji na prawa człowieka został „wyolbrzymiony”.
James Eadie, reprezentujący brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (Home Office), podkreślił w pisemnym wniosku, że ochrona bezpieczeństwa narodowego i obywateli przed terroryzmem była kluczowym powodem wprowadzenia zakazu w lipcu ubiegłego roku. Dodał również, że granica między „ brutalną przestępczością a terroryzmem nie jest wyraźna”, a dotychczasowe środki karne nie zdołały powstrzymać eskalacji działań grupy.
Kontekst delegalizacji i zarzuty o terroryzm
Rząd Partii Pracy pod wodzą Keira Starmera wpisał Palestine Action na czarną listę organizacji terrorystycznych w lipcu 2025 roku. Decyzja ta zapadła zaledwie kilka dni po tym, jak aktywiści wdarli się do bazy sił powietrznych w południowej Anglii, powodując wielomilionowe straty w sprzęcie lotniczym.
Status prawny: Umieszczenie grupy na liście obok Hamasu czy Hezbollahu oznacza, że członkostwo w niej lub publiczne okazywanie wsparcia jest przestępstwem zagrożonym karą do 14 lat więzienia.
Argumentacja rządu: Eadie stwierdził w sądzie, że działania organizacji nie mogą być opisywane jako „zwykłe nieposłuszeństwo obywatelskie” i spełniają ustawową definicję terroryzmu.
Skutki zakazu: Delegalizacja doprowadziła do aresztowania tysięcy zwolenników grupy i zablokowania jej zasobów internetowych.
Cele Palestine Action i wyrok High Court
Grupa Palestine Action, założona w 2020 roku przez Hudę Ammori, deklaruje za swój cel zakończenie „globalnego udziału w izraelskim reżimie”. Ich działania koncentrują się głównie na blokowaniu i uszkadzaniu fabryk broni, zwłaszcza tych należących do izraelskiego koncernu Elbit Systems.
W lutym trzyosobowy panel sędziowski orzekł, że zakaz stanowił „bardzo znaczącą ingerencję w prawo do wolności słowa i zgromadzeń”. Sąd uznał wówczas, że całkowita delegalizacja była środkiem zbyt drastycznym w stosunku do stwarzanego ryzyka. Obecna apelacja rządu jest próbą przywrócenia pełnego zakazu, co w kwietniu 2026 roku budzi ogromne emocje społeczne w kontekście trwającej wojny na Bliskim Wschodzie. Rozprawa ma potrwać do czwartku, a jej wynik zadecyduje o granicach dopuszczalnego protestu politycznego w Wielkiej Brytanii.



