Amerykański minister energii: Eksport ropy przez Cieśninę Ormuz i Zatokę Perską będzie nadal rósł
Amerykański sekretarz ds. energii Chris Wright poinformował we wtorek, że ruch statków w Zatoce Perskiej oraz eksport ropy naftowej przez strategiczną Cieśninę Ormuz wykazują tendencję wzrostową. Dzieje się to pomimo faktu, że Waszyngton i Teheran wciąż mają ogromne trudności z wypracowaniem ostatecznego porozumienia kończącego trwającą od ponad trzech miesięcy wojnę.
Pytany o to, jak obecnie wygląda przepływ jednostek przez cieśninę w porównaniu do sytuacji sprzed tygodnia czy dwóch, Wright odpowiedział, że ruch ten „rośnie bardzo znacząco”. Dodał również, że wolumen eksportu surowców energetycznych w tym regionie zwiększył się i „będzie nadal rósł”.
Miesiące powrotu do normy
Szef amerykańskiego resortu energii przedstawił swoje analizy podczas konferencji zorganizowanej przez instytut Atlantic Council. Wright zastrzegł w swoim wystąpieniu, że nawet po wypracowaniu i podpisaniu trwałego traktatu pokojowego, powrót do normalnego, przedwojennego poziomu dostaw energii oraz kluczowych materiałów – takich jak siarka, hel czy specjalistyczne środki smarne – zajmie wiele miesięcy.
Ruch żeglugowy na Cieśninie Ormuz został w dużej mierze sparaliżowany pod koniec lutego, kiedy to zmasowane amerykańskie i izraelskie naloty uderzyły w cele w Iranie. Blokada tego wąskiego gardła morskiego natychmiast odcięła świat od około 20 procent globalnych dostaw ropy naftowej oraz skroplonego gazu ziemnego (LNG).
W ostatnich tygodniach część tankowców zaczęła jednak ryzykować przeprawę przez tę kontrolowaną przez Iran drogę wodną. Aby uniknąć wykrycia i potencjalnego ataku, załogi statków stosują taktykę wyłączania transponderów (systemów lokalizacji AIS) i pokonują cieśninę pod osłoną nocy.
Ceny ropy a wybory w USA
Paraliż Cieśniny Ormuz wywołał potężny wstrząs na globalnych rynkach paliwowych, co przełożyło się na drastyczny wzrost cen energii na świecie, uderzyło w międzynarodową gospodarkę i stało się poważnym obciążeniem politycznym dla prezydenta Donalda Trumpa oraz Partii Republikańskiej przed zbliżającymi się listopadowymi wyborami środka kadencji (midterms). Z tego powodu Waszyngton kładzie ogromny nacisk na wynegocjowanie pokoju z Teheranem, którego kluczowym elementem ma być pełne i bezpieczne otwarcie szlaku morskiego.
Reakcja rynków na ostatnie wydarzenia dyplomatyczne była natychmiastowa:
Spadek cen: We wtorek ceny światowej ropy typu Brent spadły o ponad 3 procent, osiągając poziom 91,34 dolara za baryłkę.
Powód: Izrael i Iran ogłosiły tymczasowe wstrzymanie wzajemnych ataków rakietowych po osobistym apelu Donalda Trumpa, choć oba państwa zastrzegły, że mogą wznowić działania zbrojne w każdej chwili.
Chris Wright wyjaśnił również, dlaczego w trakcie wojny ceny surowca nie poszybowały jeszcze wyżej. Powodem były globalne rezerwy ropy, szczególnie te zgromadzone w Chinach, które okazały się „większe niż przypuszczano”. Poinformował, że chiński import ropy naftowej spadł w maju o około 4 miliony baryłek dziennie, ponieważ Pekin zaczął głęboko sięgać do swoich własnych zapasów magazynowych. Wright zaznaczył jednak, że ta zmiana wynika ze strategii magazynowej Chin, a nie z trwałego zniszczenia popytu rynkowego wywołanego wysokimi cenami.



