polityka

Paraliż w Cieśninie Ormuz: Statki omijają omańską trasę po kolejnych atakach

 

Ruch statków handlowych przez strategiczną Cieśninę Ormuz gwałtownie spadł w miniony weekend. Armatorzy masowo unikają korytarza tranzytowego wyznaczonego na wodach terytorialnych Omanu. Decyzja ta jest bezpośrednią konsekwencją nowej wymiany ciosów militarnych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem oraz kolejnych uderzeń w cywilne frachtowce.

Pustki na południowym korytarzu żeglugowym
Mimo że Marynarka Wojenna USA (US Navy) zaoferowała bezpośrednią eskortę wojskową dla statków cywilnych, kapitanowie i ubezpieczyciele rezygnują z korzystania z bezpiecznej w teorii trasy omańskiej.

Dane dostarczone przez firmy analityczne Kpler oraz HFI Research obrazują skalę załamania ruchu w niedzielę:

Wejścia do Zatoki: Zaledwie cztery tankowce i jeden kontenerowiec zdecydowały się wpłynąć do Zatoki Perskiej południowym korytarzem pod osłoną amerykańskich okrętów.

Wyjścia z Zatoki: Ani jeden statek towarowy nie wykorzystał omańskiej trasy, by opuścić zagrożony rejon.

Stan na poniedziałek: Do godziny 15:00 GMT sytuacja nie uległa poprawie – Kpler odnotował zaledwie po jednej jednostce wchodzącej i wychodzącej przez wody Omanu.

Gwałtowne spowolnienie zaczęło się w sobotę, kiedy kolejny statek handlowy został trafiony nieznanym pociskiem podczas próby pokonania cieśniny. Był to już drugi tego typu incydent w ciągu zaledwie 48 godzin (wcześniejszy atak miał miejsce w czwartek). Choć Waszyngton i Teheran ogłosiły w poniedziałek czasowy rozejm i zobowiązały się do wstrzymania uderzeń odwetowych, na rynkach morskich wciąż dominuje panika.

Wojna elektroniczna i ucieczka na szlaki kontrolowane przez Iran
Z powodu skrajnego zagrożenia ostrzałem, załogi wielu statków decydują się na drastyczne kroki. Według analizy firmy AXSMarine, co najmniej 44 jednostki komercyjne całkowicie wyłączyły swoje nadajniki systemu AIS (system automatycznej identyfikacji pozycji) zaraz po czwartkowym ataku. Analityk Mihail Todorov zastrzega jednak, że w rejonie Zatoki Perskiej dochodzi obecnie do masowego, celowego zagłuszania sygnałów GPS i fałszowania danych satelitarnych (spoofing), co utrudnia ocenę, ile statków zniknęło z radarów celowo, a ile padło ofiarą wojny elektronicznej.

Co ciekawe, ruch odbywa się obecnie niemal wyłącznie na szlakach, które zyskały oficjalną aprobatę Teheranu:

W niedzielę rano gigantyczny kontenerowiec armatora CMA CGM bezpiecznie opuścił Zatokę Perską, płynąc trasą wyznaczoną przez irańskie wody terytorialne na północ od wyspy Larak. Do poniedziałkowego popołudnia z tego samego „bezpiecznego” irańskiego korytarza skorzystało kolejnych sześć dużych statków towarowych.

Ewakuacja marynarzy wstrzymana, spór o opłaty trwa
Załamanie wywozu towarów zmieniło dotychczasowy trend logistyczny w regionie. O ile w zeszłym tygodniu priorytetem była ewakuacja załóg i statków uwięzionych wewnątrz Zatoki, o tyle obecnie ruch wyjściowy praktycznie zamarł. Co gorsza, z powodu czwartkowego ataku ONZ zostało zmuszone do bezterminowego zawieszenia operacji humanitarnej, której celem miało być bezpieczne ewakuowanie 11 tysięcy marynarzy z rejonu konfliktu.

W tle kryzysu toczy się twardy spór polityczno-gospodarczy. W poniedziałek przedstawiciele Iranu i Omanu odbyli pierwsze oficjalne spotkanie komitetu ds. zarządzania cieśniną od momentu podpisania czerwcowego memorandum z USA. Teheran naciska na pełne podporządkowanie ruchu swoim regułom, podczas gdy Waszyngton kategorycznie zapowiedział, że nie dopuści do sytuacji, w której Iran zacząłby pobierać jakiekolwiek opłaty tranzytowe za przepływ przez akwen, który prawo międzynarodowe uznaje za otwartą, międzynarodową drogę morską.

Related Articles

Back to top button