polityka

Liban warunkowo popiera komórkę deeskalacyjną, żądając całkowitego wycofania wojsk Izraela

 

Władze w Bejrucie z zadowoleniem przyjęły propozycję utworzenia specjalnej „komórki deeskalacyjnej” (deconfliction cell), której zadaniem ma być trwałe wygaszenie operacji militarnych w kraju. Libańscy decydenci stawiają jednak twardy warunek: jakikolwiek mechanizm nadzoru musi doprowadzić do bezwzględnego i całkowitego wycofania Sił Obronnych Izraela (IDF) z okupowanych terenów południowego Libanu.

Inicjatywa powołania komórki wypracowana została podczas tajnych rozmów amerykańsko-irańskich w Szwajcarii, a światu ogłosili ją we wspólnym oświadczeniu mediatorzy – Katar oraz Pakistan. O projekcie tym rozmawiał telefonicznie prezydent Libanu Joseph Aoun z kluczowymi figurami amerykańskiej i katarskiej polityki: wiceprezydentem USA JD Vance’em, starszym doradcą Białego Domu Jaredem Kushnerem oraz premierem Kataru szejkiem Mohammedem bin Abdulrahmanem Al-Thanim.

Z oficjalnego komunikatu libańskiej prezydentury wynika, że rozmowy koncentrowały się na znalezieniu praktycznych kroków prowadzących do ugruntowania kruchego rozejmu.

„Prezydent zgodził się na tę ideę co do zasady, pod warunkiem, że doprowadzi ona do trwałego zawieszenia broni i wycofania sił izraelskich z terytorium Libanu” – potwierdziło źródło rządowe w rozmowie z Arab News.

Dwa tory dyplomacji: Szwajcaria a kluczowy szczyt w Waszyngtonie
Szwajcarskie ustalenia między Waszyngtonem a Teheranem nie stoją w sprzeczności z bezpośrednimi negocjacjami libańsko-izraelskimi, które rozpoczynają się w Waszyngtonie. W siedzibie Departamentu Stanu USA rusza piąta runda bezpośrednich rozmów, zaplanowana na trzy dni. Równolegle toczyć się będą dwa panele: wojskowy i dyplomatyczny, skupione wokół powojennej architektury bezpieczeństwa.

Prezydent Aoun o szczegółach amerykańskiej propozycji poinformował już przewodniczącego parlamentu Nabiha Berriego oraz premiera Nawafa Salama. Źródła dyplomatyczne wskazują, że Bejrut zachowuje dużą ostrożność:

Libańska delegacja analizuje zapisy amerykańsko-irańskiego memorandum, ale zamierza negocjować z pozycji suwerennej, dbając wyłącznie o własny interes narodowy.

Komunikacja między prezydentem a strukturami Hezbollahu jest stale utrzymywana za pośrednictwem zaufanych pośredników.

Spór o „strefy pilotażowe” i pułapkę na armię
Na froncie południowym nastroje pozostają skrajnie napięte z powodu sprzecznych sygnałów płynących z Tel Awiwu. Choć izraelski nadawca publiczny Kan podał, że IDF planuje redukcję personelu wojskowego w Libanie po „zakończeniu większości celów ofensywnych”, izraelscy dowódcy wciąż domagają się pełnej „swobody operacyjnej” wewnątrz libańskiego terytorium.

Przewodniczący parlamentu Nabih Berri kategorycznie odrzucił pomysły utworzenia tzw. „stref pilotażowych” na południu kraju, ostrzegając, że takie tymczasowe rozwiązania zamrożą izraelską okupację na długie lata. Berri domaga się podejścia opartego na całych dystryktach – regularna armia libańska miałaby natychmiast zająć całe południe, umożliwiając bezpieczny powrót ponad milionowi uchodźców.

Z kolei eksperci wojskowi ostrzegają przed taktyczną pułapką. Izrael może zdecydować się na odwrót w pierwszej kolejności z sektora zachodniego (wokół Tyru), gdzie ogłosił sukces po wykryciu tunelu Hezbollahu z dronami i pociskami przeciwpancernymi w Majdal Zoun.

„Najbardziej niebezpiecznym scenariuszem byłoby wycofanie się Izraela z obszarów, które okrążył, ale których fizycznie nie okupuje, i zrzucenie odpowiedzialności za ich zabezpieczenie na armię libańską. To byłoby de facto wprowadzenie naszych żołnierzy w zasadzkę” – ocenia libańskie źródło wojskowe.

W tym samym czasie dowódca armii libańskiej, gen. Rodolphe Haykal, przeprowadził inspekcję jednostek stacjonujących w rejonach dotkniętych potężnymi nalotami (m.in. Nabatieh, Kfar Roummane, Choukine), apelując do żołnierzy o utrzymanie najwyższej dyscypliny i stanowiąc gwarant stabilności państwa w tym krytycznym momencie historycznym.

Related Articles

Back to top button