Gęsty, toksyczny smog sparaliżował Delhi. Jakość powietrza na „skrajnie złą” po raz pierwszy w tym roku
Mieszkańcy Delhi obudzili się w niedzielę pod grubą warstwą smogu i mgły, która spowiła indyjską stolicę. Zanieczyszczenie powietrza osiągnęło poziom „severe” (skrajnie zły) po raz pierwszy w 2026 roku, a wskaźniki jakości powietrza należą do najgorszych od szczytu zimowego sezonu smogowego w listopadzie ubiegłego roku.
Delhi, które zamieszkuje około 30 milionów ludzi, nie zanotowało ani jednego dnia z „czystym powietrzem” od września 2023 roku. Na skali AQI (0–500) wartości poniżej 50 oznaczają dobrą jakość powietrza, natomiast wyniki powyżej 300 uznawane są za niebezpieczne.
Według danych Central Pollution Control Board, w niedzielę ogólny poziom AQI w regionie wynosił około 439–444, a na kilku stacjach pomiarowych zbliżał się niemal do 500.
Zawodnik wycofał się z India Open. „Ekstremalne zanieczyszczenie”
Skala problemu odbiła się także na sporcie. Duński badmintonista Anders Antonsen (numer 3 światowego rankingu) wycofał się z trwającego turnieju India Open, stwierdzając, że miasto nie nadaje się do organizacji zawodów. W mediach społecznościowych wskazał, że powodem jest „ekstremalne zanieczyszczenie”. Zamiast występować w Delhi, miał zdecydować się na zapłatę kary w wysokości 5 tysięcy dolarów.
Dla mieszkańców wybór jest znacznie trudniejszy.
– Żeby się chronić, używam maski N90 i piję dużo wody. Mimo to w pierwszym tygodniu stycznia smog doprowadził u mnie do silnego bólu gardła i przeziębienia. Człowiek jest stale narażony i ryzykuje zdrowiem – powiedziała Akriti Chaudhary, studencka działaczka z Delhi.
Jak dodała, w najtrudniejszej sytuacji są osoby mieszkające w strefach przemysłowych, gdzie brakuje zieleni, a skutki smogu rozkładają się nierówno społecznie – choć ostatecznie dotykają wszystkich.
„Nie da się tego uniknąć”
Dr D. Raghunandan, ekspert ds. klimatu i członek nowo powołanej inicjatywy obywatelskiej SSANS, ocenia, że smog stał się dla większości mieszkańców czymś nieuniknionym.
– Trzeba z tym żyć. Nie ma sposobu, żeby tego uniknąć. Jakieś 90 procent populacji Delhi nie ma jak uciec. Ci, którzy mają dużo pieniędzy, mogą siedzieć w domu z oczyszczaczami powietrza – powiedział.
Krytycznie odniósł się też do działań władz, uznając je za niewystarczające i w dużej mierze „kosmetyczne”, wskazując m.in. na doraźne spryskiwanie ulic wodą.
Raghunandan porównał sytuację Delhi do problemów Pekinu sprzed dekady, gdy część firm miała ograniczać działalność lub przenosić się z powodu smogu.
– Widać to nawet po tym, jak układa się turniej badmintona: stopniowo zanieczyszczenie zacznie uderzać. Dziesięć lat temu Pekin był gorszy niż Delhi. Wtedy wiele dużych firm zaczęło opuszczać miasto. Czy oni zostaną w Delhi? Jeśli smog się utrzyma, zaczną się wynosić – ostrzegł.



