Tymczasowy układ USA–Iran: Los programu nuklearnego Teheranu wciąż w zawieszeniu
Wynegocjowane przez administrację Donalda Trumpa tymczasowe porozumienie z Teheranem ma zapoczątkować zaledwie dwumiesięczny okres intensywnych negocjacji. To właśnie w tym czasie ma rozstrzygnąć się najbardziej zapalna kwestia w relacjach obu państw – irański program nuklearny.
Oficjalne podpisanie dokumentu zaplanowano na najbliższy piątek (19 czerwca 2026 r.) w Szwajcarii. Choć amerykański prezydent ogłasza sukces, eksperci i politycy obu głównych partii w Waszyngtonie ostrzegają: 60 dni to skrajnie mało czasu na rozwiązanie problemu, nad którym światowe mocarstwa w przeszłości głowiły się latami. Zapobieżenie zbudowaniu przez Teheran bomby atomowej było przecież głównym powodem, dla którego Trump – ramię w ramię z Izraelem – rozpoczął w lutym wojnę przeciwko Iranowi.
Miliardy na odbudowę i otwarcie Cieśniny Ormuz
Zgodnie z warunkami umowy przejściowej, których szczegóły wysocy urzędnicy USA ujawnili w środę, architektura porozumienia opiera się na zasadzie natychmiastowych ustępstw:
Iran zobowiązał się do natychmiastowego odblokowania Cieśniny Ormuz dla międzynarodowego transportu ropy oraz zyskał prawo do nieograniczonej sprzedaży własnego surowca (w ramach umowy JCPOA z 2015 roku sankcje naftowe zniesiono dopiero na samym końcu procesu).
Stany Zjednoczone zadeklarowały, że jeśli w ciągu 60 dni uda się osiągnąć ostateczny konsensus nuklearny, Waszyngton przekaże Iranowi co najmniej 300 miliardów dolarów na odbudowę kraju ze zniszczeń wojennych oraz doprowadzi do całkowitego zniesienia amerykańskich i unijnych sankcji.
Sercem projektu ma być wynegocjowanie w tym czasie ostatecznego statusu i „neutralizacji” irańskiego wysoko wzbogaconego uranu.
Trump: „Mamy kamery na każdym calu. Jeśli spróbują go ruszyć – zbombardujemy ich”
W kuluarach zakończonego właśnie szczytu G7 we Francji Donald Trump emanował pewnością siebie. Przekonywał dziennikarzy, że materiał rozszczepialny znajduje się obecnie w zniszczonych, podziemnych laboratoriach, które amerykańskie lotnictwo zbombardowało w czerwcu 2025 roku, i jest w tej chwili praktycznie niedostępny.
„Mamy tam kamery na każdym calu. Jeśli Iran spróbuje poruszyć ten uran, zaatakujemy i znikną z powierzchni ziemi. Oni o tym wiedzą. Jeśli to porozumienie nie będzie trwałe, po prostu ich zbombardujemy” – oświadczył kategorycznie Trump.
Choć obie strony zgadzają się co do ogólnej koncepcji „rozcieńczenia” (downblendingu) uranu na miejscu pod nadzorem inspektorów MAEA (Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej), diabeł tkwi w szczegółach. Wciąż nie ustalono, kto fizycznie odkopie materiał z gruzowisk, kto dostarczy technologię do jego neutralizacji i gdzie ostatecznie trafi powstały surowiec.
Sceptycyzm na Kapitolu: „Kushner to nie noblista z fizyki”
Sceptycyzmu wobec tak krótkiego harmonogramu nie kryją amerykańscy komentatorzy oraz kongresmeni. Przypominają oni, że historyczny pakt JCPOA z 2015 roku (który Trump zerwał podczas swojej pierwszej kadencji, nazywając go „najgorszą umową w historii”) negocjowano przez ponad 18 miesięcy. Wymagało to dziesiątek tajnych spotkań m.in. w Omanie oraz zaangażowania sztabu wybitnych ekspertów, w tym ówczesnego sekretarza energii Ernesta Moniza – profesora fizyki jądrowej.
Tymczasem obecne rozmowy z ramienia Trumpa prowadzili jego bliscy współpracownicy: zięć Jared Kushner oraz biznesmen Steve Witkoff. Obaj nie mieli wcześniej żadnego doświadczenia w kwestiach nuklearnych.
„Poprzedni układ powstawał latami. Przy stole siedzieli sojusznicy i wrogowie – w tym Chiny i Rosja. Główny negocjator Obamy miał Nobla z fizyki. Nie wydaje mi się, by Jared Kushner czy Steve Witkoff mieli Nobla. To będzie cholernie trudne” – skomentował trzeźwo demokratyczny senator Tim Kaine.
Z kolei polityczni jastrzębie, jak republikański senator Lindsey Graham, powątpiewają w ogólną wiarygodność Teheranu: „Moim głównym powodem do sceptycyzmu jest sam Iran. Dobry układ oznaczałby całkowity brak wzbogacania. Zobaczymy, czy tam dotrzemy”. Republikanie w Senacie już zapowiadają, że zgodnie z prawem każda ostateczna umowa będzie musiała przejść przez rygorystyczne głosowanie w Kongresie.
Dodatkowym problemem jest fakt, że tymczasowy dokument całkowicie ignoruje inne kluczowe dla bezpieczeństwa Izraela i państw arabskich kwestie: irański program rakiet balistycznych, finansowanie regionalnych bojówek (jak Hezbollah czy Huti) oraz brutalne tłumienie protestów wewnętrznych przez islamski reżim.



