Sekretarz Stanu Marco Rubio optymistycznie o rozmowach nuklearnych z Iranem pomimo sceptycyzmu Kongresu
Amerykański Sekretarz Stanu, Marco Rubio, oświadczył we wtorek przed połączonymi komisjami Kongresu, że jest optymistą w kwestii potencjalnego wznowienia rozmów nuklearnych z Teheranem. Deklaracja ta padła w cieniu chwiejnego i coraz bardziej kwestionowanego zawieszenia broni w wojnie z Iranem, która wybuchła pod koniec lutego tego roku.
Podczas intensywnych przesłuchań przed Senacką Komisją Stosunków Zagranicznych oraz podkomisją Izby Reprezentantów ds. Budżetu, Rubio ujawnił, że strona irańska wyraziła gotowość do negocjacji w kwestiach nuklearnych, które jeszcze do niedawna stanowiły dla niej absolutne tabu.
„Zgodzili się negocjować aspekty swojego programu nuklearnego, o których zaledwie miesiąc czy rok temu odmawiali nawet wspomnieć” – zeznał Rubio, zastrzegając jednak, że nie ma gwarancji, iż rozmowy doprowadzą do akceptowalnego dla USA porozumienia.
Optymizm szefa amerykańskiej dyplomacji stoi w sprzeczności z doniesieniami irańskich półoficjalnych agencji prasowych, według których Teheran zerwał kontakt z mediatorami po tym, jak Izrael zagroził zbombardowaniem Bejrutu w ramach walki z Hezbollahem. Prezydent Donald Trump nazwał te doniesienia „fałszywymi i błędnymi”, zapewniając, że kanały komunikacji pozostają otwarte.
Burzliwe przesłuchanie: Demokratyczna krytyka „pożaru w burdelu”
Zeznania Rubio spotkały się z furią i miażdżącą krytyką ze strony polityków Partii Demokratycznej. Senator Chris Van Hollen z Maryland oskarżył administrację Trumpa o wciągnięcie Stanów Zjednoczonych w wojnę na Bliskim Wschodzie wyłącznie w interesie Izraela, nawiązując do wspólnych nalotów USA i Izraela, które zapoczątkowały konflikt 28 lutego.
„Premier Binjamin Netanjahu mówił, że czekał na to 40 lat. Okazuje się, że w końcu znalazł prezydenta, który był jednocześnie na tyle głupi i lekkomyślny, by do niego dołączyć. Spójrzmy prawdzie w oczy, panie sekretarzu: polityka zagraniczna Trumpa stała się absolutnym pożarem w burdelu (ang. dumpster fire)” – grzmiał Van Hollen.
Rubio odpierał zarzuty, precyzując jednocześnie warunki ewentualnego porozumienia z Iranem. Podkreślił, że Teheran nie otrzyma żadnej „premiowej” wypłaty ani natychmiastowego zniesienia sankcji za samo otwarcie strategicznej Cieśniny Ormuz.
„Zasada jest prosta: im więcej zadeklarują i oddadzą, tym więcej zyskają. Nie dostaną niczego jako bonusu za sam podpis” – wyjaśnił Sekretarz Stanu.
Szef dyplomacji dodał, że z analiz wywiadowczych wynika, iż nowy Najwyższy Przywódca Iranu, Modżtaba Chamenei (który przejął władzę po śmierci ojca pod koniec lutego), coraz mocniej angażuje się w rozmowy zakulisowe, choć od początku wojny nie pojawił się publicznie, a cała komunikacja z nim odbywa się na piśmie przez pośredników.
Nie tylko Iran: Kontrowersyjne wątki globalne
Przesłuchanie Marco Rubio objęło szereg innych zapalnych punktów na mapie amerykańskiej polityki zagranicznej:
Likwidacja USAID i pomoc humanitarna: Demokraci zarzucili administracji, że demontaż Agencji ds. Międzynarodowego Rozwoju (USAID) sparaliżował zdolność USA do reagowania na kryzysy, m.in. na epidemię wirusa Ebola w Afryce. Rubio stanowczo zaprzeczył tym oskarżeniom.
Wojna z kartelami narkotykowymi: Senator Tim Kaine zakwestionował legalność i kryteria Pentagonu dotyczące operacji na Morzu Karaibskim i Pacyfiku, gdzie od września w atakach na łodzie przemytników zginęło ponad 200 osób. Rubio bronił nalotów, twierdząc, że każda misja przechodzi rygorystyczną weryfikację prawną pod kątem zgodności z prawem wojennym.
Wstrzymanie broni dla Tajwanu: Rubio przyznał, że Biały Dom wstrzymuje obecnie wartą 14 miliardów dolarów transakcję zbrojeniową dla Tajpej (po grudniowej sprzedaży o wartości 11 miliardów dolarów). Zaprzeczył jednak, by działo się to pod presją Chin, sugerując, że Donald Trump traktuje ten kontrakt jako „kartę przetargową” w negocjacjach handlowych z Pekinem.
Groźby pod adresem Kuby: Przesłuchanie zostało na moment zakłócone przez demonstrantów krzyczących „Przestańcie zabijać Kubańczyków!” i „Pozwólcie Kubie żyć!”. Rubio (syn kubańskich imigrantów) bronił twardego kursu wobec Hawany, zwłaszcza po niedawnym postawieniu zarzutów karnych byłemu prezydentowi Raúlowi Castro. Zapowiedział, że celem Waszyngtonu pozostaje zmiana tamtejszego reżimu, sugerując, że Kuba może stać się kolejnym celem USA po zakończeniu operacji wojskowych w Iranie.



