Marco Rubio oskarża Hezbollah o próbę pogrążenia Libanu w całkowitym chaosie
Sekretarz stanu USA Marco Rubio ostro potępił w niedzielnym oświadczeniu działania libańskiego ugrupowania Hezbollah, oskarżając je o celowe i bezwzględne dążenie do ponownego zepchnięcia Libanu w otchłań destrukcji i wewnętrznego chaosu. Szef amerykańskiej dyplomacji, przebywający z oficjalną wizytą w Nowym Delhi w Indiach, nazwał skrajnie nieodpowiedzialnymi publiczne wezwania proirańskiej organizacji do siłowego obalenia legalnych i demokratycznie wybranych władz w Bejrucie.
Gwałtowna reakcja Waszyngtonu to bezpośrednia odpowiedź na telewizyjne wystąpienie lidera Hezbollahu. Naim Kassem oświadczył w nim, że obywatele mają pełne prawo wyjść na ulice i doprowadzić do upadku obecnego rządu, co argumentował biernością gabinetu wobec nieustających nalotów Izraela oraz paraliżujących sankcji finansowych nałożonych przez USA na powiązaną z bojownikami instytucję finansową Al-Qard Al-Hassan.
Spór o Al-Qard Al-Hassan i sankcje nałożone przez Waszyngton
Instytucja Al-Qard Al-Hassan, będąca nieformalnym ramieniem finansowym Hezbollahu, od lat zajmuje się udzielaniem nieoprocentowanych pożyczek gotówkowych, trafiających głównie do ubogich społeczności szyickich, które najbardziej ucierpiały w wyniku wieloletniego, głębokiego kryzysu gospodarczego w Libanie. Naim Kassem podkreślił, że amerykańskie uderzenie w ten system bankowy to bezpośrednia agresja wymierzona w setki tysięcy najuboższych Libańczyków o ograniczonych dochodach.
Zupełnie inaczej strukturę tę postrzegają Amerykanie:
Naciski polityczne: Rząd Stanów Zjednoczonych od dłuższego czasu wywierał silną presję na oficjalne władze w Bejrucie, domagając się delegalizacji i natychmiastowego zablokowania operacji finansowych firmy, którą Waszyngton uznaje za fasadowe narzędzie do prania pieniędzy i finansowania terroryzmu.
Stanowisko Rubio: Sekretarz stanu USA kategorycznie zapowiedział, że groźby przemocy oraz próby zamachu stanu ze strony bojowników zakończą się niepowodzeniem, deklarując, że era, w której grupa terrorystyczna trzymała cały naród jako zakładnika, bezpowrotnie dobiega końca.
Kulisy wielkich negocjacji i sprzeczne komunikaty z Tel Awiwu
Napięcia wewnętrzne w Libanie eskalują w kluczowym momencie globalnych rozmów pokojowych. Stany Zjednoczone prowadzą obecnie zaawansowane negocjacje z Iranem w celu zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie, która wybuchła na początku roku. Zgodnie z raportem ujawnionym przez portal Axios, wypracowany projekt Memorandum of Understanding zawiera precyzyjne zapisy gwarantujące, że trwałe zawieszenie broni między USA a Teheranem automatycznie obejmie i zakończy również konflikt zbrojny na linii Izrael–Hezbollah na terytorium Libanu.
Mimo że sam Naim Kassem publicznie wyraził nadzieję na pomyślne sfinalizowanie paktu Waszyngton–Teheran i objęcie nim Libanu, jednocześnie wezwał rząd w Bejrucie do natychmiastowego zerwania niezależnych, bezpośrednich rozmów z Izraelem. Kolejna, czwarta już runda tych dwustronnych negocjacji pod egidą USA ma odbyć się 2 i 3 czerwca w Waszyngtonie. Dodatkowo premier Izraela Binjamin Netanjahu poinformował na platformie X, że w trakcie rozmowy telefonicznej prezydent Donald Trump osobiście potwierdził pełne i nienaruszone prawo Tel Awiwu do samoobrony oraz kontynuowania operacji likwidowania zagrożeń na wszystkich frontach, włączając w to terytorium Libanu.
Sytuacja na froncie pozostaje krwawa – pomimo formalnego rozejmu, który wszedł w życie 17 kwietnia i został niedawno przedłużony o kilka tygodni, lotnictwo izraelskie regularnie bombarduje pozycje Hezbollahu w południowej i wschodniej części kraju, a szyiccy bojownicy odpowiadają niesłabnącymi atakami rakietowymi na cele wojskowe na południu Libanu i w strefie przygranicznej.



