polityka

Trump naciska na Syrię, by zaatakowała Hezbollah. Bejrut i Izrael zaniepokojone

 

Prezydent USA Donald Trump wywołał głębokie poruszenie na Bliskim Wschodzie, sugerując zaskakujące rozwiązanie trwającego konfliktu w Libanie. Zniecierpliwiony przedłużającą się wojną Izraela z Hezbollahem oraz rosnącą liczbą ofiar cywilnych, Trump publicznie zaproponował, aby to Syria przejęła od izraelskiej armii misję zlikwidowania tej proirańskiej organizacji bojowej.

Pomysł ten opiera się na założeniu, że zaprawieni w bojach powstańcy, którzy pod koniec 2024 roku obalili dyktaturę Baszara al-Asada i utworzyli w Damaszku nowy, zdominowany przez islamistów rząd, poradziliby sobie z tym zadaniem znacznie sprawniej i precyzyjniej.

Mimo że nowy prezydent Syrii, Ahmad al-Szaraa, stanowczo odrzucił taką możliwość, deklaracje Trumpa wywołały natychmiastowy alarm w Libanie, który wciąż pamięta dekady syryjskiej okupacji, a także w samym Izraelu, który z dużym dystansem i podejrzliwością podchodzi do nowych, islamskich władz w Damaszku.

„Syria zrobiłaby to lepiej” — krytyka działań Izraela
Kulisy propozycji Trumpa ujawniono przy okazji ostatnich szczytów dyplomatycznych i amerykańsko-irańskich rozmów w Szwajcarii. Prezydent USA bez ogródek skrytykował metodę prowadzenia operacji wojskowej przez premiera Binjamina Netanjahu, wskazując na zbyt duże straty humanitarne w Libanie, gdzie od początku eskalacji zginęło ponad 4000 osób.

„Nie trzeba burzyć całego bloku mieszkalnego za każdym razem, gdy szuka się jednego człowieka. W tych budynkach mieszka mnóstwo ludzi i nie wszyscy są z Hezbollahu” – oświadczył Trump. „Zasugerowałem Izraelowi, by pozwolił Syrii zająć się Hezbollahem. Mówiąc szczerze, myślę, że oni zrobiliby to lepiej”.

Dziennikarz Fox News, Trey Yingst, przekazał, że Trump czuje się rozczarowany faktem, iż Izrael nie potrafi szybko „rozprawić się” z bojownikami i jest bliski „przekazania tej sprawy Syrii”, ponieważ wierzy, że syryjskie siły uderzałyby z większą chirurgiczną precyzją.

Damaszek gasi pożar dyplomatyczny
Syryjskie władze natychmiast przystąpiły do prostowania słów amerykańskiego prezydenta, obawiając się wciągnięcia kraju w kolejną niszczycielską wojnę w momencie, gdy po 14 latach konfliktu wewnętrznego próbuje on podnieść się z gruzów.

W oficjalnych wystąpieniach oraz w wywiadzie dla telewizji Al Mashhad, prezydent Ahmad al-Szaraa zapewnił, że słowa Trumpa zostały opacznie zinterpretowane:

Brak planów inwazji: Al-Szaraa podkreślił, że Syria nie ma najmniejszego zamiaru wkraczać militarnie do Libanu. Twierdzenia o rychłej inwazji nazwał nieprawdą, zaznaczając, że jego kraj dąży do trwałego zakończenia wojny oraz uspokojenia sytuacji.

Dyplomatyczna wizja: Nowe władze w Damaszku przekazały Białemu Domowi własny plan, który zakłada dyplomatyczne zakończenie wojny, wzmocnienie legalnych instytucji państwa libańskiego i dialog w sprawie przyszłości arsenału Hezbollahu, a nie eskalację przemocy.

Nowe priorytety: Choć podwładni al-Szaraa w przeszłości walczyli jako rebelianci przeciwko Asadowi wspieranemu przez Hezbollah, obecny rząd deklaruje, że nie zamierza wyrównywać starych rachunków i chce pozostać całkowicie poza regionalnymi konfliktami.

Strach w regionie: Widmo nowej okupacji i czystek
Mimo zapewnień Damaszku, wizja rzucona przez Trumpa rozbudziła dawne demony i wywołała szereg obaw wśród lokalnych podmiotów oraz ekspertów:

Niepokój w Libanie: Kraj ten wciąż ma żywą pamięć o brutalnej syryjskiej okupacji wojskowej, która trwała od czasów libańskiej wojny domowej aż do 2005 roku. Ponadto libańskie mniejszości (chrześcijanie, druzowie, szyici) obawiają się radykalnych, sunnickich bojowników powiązanych z nowym rządem Syrii, zwłaszcza po doniesieniach o wcześniejszych incydentach o charakterze odwetowym na terytorium Syrii.

Sceptycyzm w Izraelu: Władze w Tel Awiwie z dużym dystansem traktują nową administrację w Damaszku. Izrael bacznie obserwuje sytuację, a po upadku Asada zajął nawet pas bezpieczeństwa w południowej Syrii. Główne obawy dotyczą potencjalnego chaosu u granic, choć priorytetem pozostaje neutralizacja Hezbollahu.

Głosy ekspertów: Randa Slim ze Stimson Center ocenia propozycję Trumpa jako wynikającą z głębokiej ignorancji realiów terenowych. Wskazuje, że syryjska armia nie stanowi spójnej instytucji i składa się z różnych frakcji o niepewnej lojalności. Dodatkowo Syria musi pilnie zająć się kryzysem humanitarnym i powrotem milionów uchodźców, a nie zagraniczną interwencją.

Dodatkowym czynnikiem destabilizującym są napięcia wokół Syrii pomiędzy Izraelem a Turcją, która pozostaje głównym protektorem nowego rządu al-Szaraa. Oba te kraje próbują obecnie ograniczać swoje strefy wpływów w Damaszku, co sprawia, że jakikolwiek nieprzemyślany ruch wojsk mógłby otworzyć kolejny front wielostronnego konfliktu.

Related Articles

Back to top button