Izraelskie naloty zabiły siedem osób w Libanie, a Hezbollah potępia rozmowy w Waszyngtonie
Siedem osób, w tym komendant Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu wraz z córką, zginęło w niedzielnych nalotach przeprowadzonych przez izraelskie lotnictwo na terytorium Libanu. Do tragicznych uderzeń doszło pomimo formalnie obowiązującego, choć niezwykle kruchego zawieszenia broni. Równolegle wspierany przez Iran Hezbollah ostro skrytykował prowadzone pod egidą USA negocjacje pokojowe, nazywając je ślepym zaułkiem.
Libańskie Ministerstwo Zdrowia opublikowało wstępny bilans ofiar, z którego wynika, że w atakach na południowe miejscowości Tayr Felsay oraz Tayr Debba zginęło pięć osób, w tym dwoje dzieci, a jedenaście zostało rannych. Państwowa agencja informacyjna NNA podała również, że około północy izraelska rakieta uderzyła w mieszkanie na obrzeżach miasta Baalbek we wschodniej części kraju. W tym ataku śmierć poniósł dowódca Islamskiego Dżihadu, Wael Abdel Halim, oraz jego siedemnastoletnia córka. Izraelska armia kontynuuje zmasowane naloty oraz regularnie wydaje nakazy ewakuacji dla kolejnych miast i wsi na południu, rozszerzając te ostrzeżenia również na rejony w pobliżu nadmorskiego miasta Sydon, położonego kilkadziesiąt kilometrów od linii granicznej.
Podczas niedzielnego posiedzenia rządu premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył, że armia utrzymuje i oczyszcza zajęte terytoria, a także walczy z przeciwnikiem, który próbuje przechytrzyć izraelskie systemy obronne. Netanjahu wskazał, że jednym z największych wyzwań dla sił zbrojnych jest obecnie neutralizacja dronów typu FPV, którymi Hezbollah coraz częściej atakuje pozycje izraelskie. Wojska lądowe Izraela wciąż okupują pas przygraniczny w południowym Libanie.
Nasilenie ataków zbiegło się w czasie z zakończeniem trzeciej rundy negocjacji izraelsko-libańskich w Waszyngtonie, podczas których strony zgodziły się na przedłużenie rozejmu. Proces ten został jednak kategorycznie potępiony przez Hezbollah. Deputowany tego ugrupowania, Hussein Hajj Hassan, oświadczył, że bezpośrednie rozmowy władz w Bejrucie z Izraelem prowadzą kraj w ślepą uliczkę i zmuszają Liban do pasma jednostronnych ustępstw. Podkreślił, że nikt nie zmusi bojowników do rozbrojenia, a zgoda rządu na amerykańskie mechanizmy kontroli bezpieczeństwa to dawanie wrogowi darmowych prezentów. Od początku konfliktu w Libanie zginęło ponad 2900 osób, z czego ponad 400 straciło życie już po wejściu w życie zawieszenia broni z 17 kwietnia.



