Eksport ropy z Zatoki Perskiej wrócił powyżej poziomu sprzed wojny
Eksport ropy z regionu Zatoki Perskiej przekroczył poziom sprzed wybuchu wojny, mimo nasilających się irańskich ataków na statki — podał „The Wall Street Journal”, powołując się na dane firmy monitorującej ruch morski Kpler. W tygodniu zakończonym 18 października wysyłano średnio ponad 24 mln baryłek dziennie, wobec 23,3 mln baryłek przed konfliktem. Dane obejmują transport morski przez cieśninę Ormuz oraz dostawy rurociągami do Morza Czerwonego i Zatoki Omańskiej, ale nie uwzględniają eksportu Iranu, który według amerykańskich urzędników został całkowicie zablokowany przez morską blokadę USA.
Po rozpoczęciu 28 lutego nalotów USA i Izraela na Iran Teheran próbował zablokować cieśninę Ormuz, ograniczając eksport surowców i wywołując niepokój na światowych rynkach. Przed wojną przez ten strategiczny szlak przepływała około jedna piąta światowych dostaw ropy i skroplonego gazu ziemnego. Eksporterzy z regionu zwiększyli jednak przewozy dzięki chronionemu przez USA korytarzowi żeglugowemu wzdłuż wybrzeża Omanu. Tankowce transportują ropę przez cieśninę, a następnie przeładowują ją na inne jednostki w Zatoce Omańskiej, skąd ładunki mogą bezpieczniej docierać do odbiorców.
Według Kpler przepływ ropy przez samą cieśninę osiągnął około 14 mln baryłek dziennie, czyli ponad 80 proc. poziomu sprzed wojny. Alternatywne trasy omijające Ormuz, w tym saudyjski rurociąg Wschód–Zachód, odpowiadają obecnie za ponad 40 proc. eksportu regionu, wobec 17 proc. przed konfliktem. Mimo odbudowy dostaw napięcia utrzymują ceny ropy na wysokim poziomie — w środę baryłka Brent kosztowała około 109 dolarów. W ciągu poprzednich dwóch tygodni odnotowano co najmniej 18 ataków na statki w regionie. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian oświadczył, że Waszyngton nie może oczekiwać dialogu, jednocześnie blokując Iran i mu grożąc.



