Nigeria: napastnicy zabili co najmniej 30 mieszkańców wioski i uprowadzili innych podczas rajdu na północy kraju
Co najmniej 30 mieszkańców zginęło, a kilka osób uznano za zaginione po ataku uzbrojonych napastników na wioskę w północnej części Nigerii, w stanie Niger – poinformowała w niedzielę policja. To kolejny epizod fali przemocy, która od miesięcy dotyka ten region.
Do ataku doszło w sobotę wieczorem w wiosce Kasuwan-Daji na terenie samorządu lokalnego Borgu. Napastnicy wtargnęli do miejscowości i otworzyli ogień do mieszkańców. Spalili także lokalny targ oraz kilka domów – przekazał rzecznik policji stanu Niger Wasiu Abiodun.
Sprzeczne dane o liczbie ofiar
Część mieszkańców twierdzi, że bilans jest wyższy. Dwóch lokalnych świadków oceniło, że zginęło 37 osób, a liczba ta może wzrosnąć, ponieważ w niedzielę wciąż brakowało informacji o losie części mieszkańców.
Również władze kościelne mówiły o większej liczbie zabitych. Ks. Stephen Kabirat, rzecznik katolickiej diecezji Kontagora, przekazał lokalnym mediom, że napastnicy mogli zabić ponad 40 osób i uprowadzić wiele osób, w tym dzieci.
Mieszkańcy podkreślali też, że służby bezpieczeństwa długo nie pojawiały się na miejscu, co ma przeczyć policyjnym zapewnieniom o wysłaniu funkcjonariuszy do poszukiwań uprowadzonych.
„Atak trwał do trzech godzin”
Jeden z mieszkańców, proszący o anonimowość ze względów bezpieczeństwa, powiedział, że napastnicy krążyli po okolicznych miejscowościach już od około tygodnia. Dodał, że atak miał trwać nawet trzy godziny, a ocaleni boją się wracać do wioski, by zabrać ciała ofiar, jeśli nie ma tam ochrony.
Reakcja prezydenta
Prezydent Nigerii Bola Tinubu potępił atak i zapowiedział działania służb. Polecił siłom bezpieczeństwa ująć sprawców i uwolnić zakładników. Oświadczył też, że odpowiedzialność poniosą nie tylko napastnicy, ale również osoby, które im pomagają.
Tło: przemoc gangów i porwania
Takie ataki są w Nigerii częste – szczególnie w odległych rejonach z ograniczoną obecnością państwa. Wiele grup zbrojnych walczy tam o wpływy i kontrolę, uderzając w słabo chronione społeczności.
Atak na Kasuwan-Daji miał miejsce niedaleko miejscowości Papiri, gdzie w listopadzie porwano ponad 300 uczniów oraz nauczycieli z katolickiej szkoły.
Policja podała, że napastnicy mieli przybyć z terenów leśnych w pobliżu parku narodowego w rejonie Kabe. Według służb rozległe, słabo kontrolowane obszary leśne często służą uzbrojonym grupom jako kryjówki.



