Zielone światło dla izraelskiej armii. Zgoda na natychmiastowe bombardowanie Bejrutu w odwet za atak z Libanu
Izraelski gabinet bezpieczeństwa podjął decyzję o przyznaniu siłom zbrojnym pełnej autoryzacji do natychmiastowego atakowania Bejrutu w przypadku jakiegokolwiek ostrzału rakietowego z terytorium Libanu. Nowe wytyczne oznaczają, że każda rakieta, która przekroczy granicę Izraela, wywoła natychmiastowe uderzenie odwetowe na libijską stolicę bez konieczności uzyskiwania każdorazowej, specjalnej akceptacji ze strony liderów politycznych.
Nowe zasady zaangażowania bojowego weszły w życie w nocy. Decyzja ta zapadła po burzliwym posiedzeniu rządu, podczas którego minister obrony Israel Katz oświadczył wprost, że los południowych przedmieść Bejrutu (Dahije) będzie tożsamy z losem miast na północy Izraela, które regularnie padają ofiarą ostrzałów.
Radykalne głosy w izraelskim gabinecie
Podczas posiedzenia rządu politycy z prawicowego skrzydła koalicji domagali się bezwzględnych kroków wymierzonych w struktury powiązane z libijskim Hezbollahem. Minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben Gwir wezwał nawet do zatrzymywania kobiet i dzieci osób powiązanych z bojownikami, argumentując, że uderzenie w rodziny jest tym, co dotyka ich najbardziej.
W podobnym tonie wypowiedział się minister kultury i sportu Miki Zohar, który zaznaczył, że Izrael jest w pełni przygotowany na kolejną konfrontację z Teheranem:
„Następnym razem, gdy Hezbollah otworzy ogień w stronę izraelskich miast, natychmiast zaatakujemy Dahije. Irańczycy spróbują odpowiedzieć ponownie, więc niech próbują”.
Kruchy rozejm i dyplomatyczne wysiłki
Nowe, rygorystyczne wytyczne militarne zbiegają się w czasie z niezwykle napiętą sytuacją w regionie. Iran przeprowadził niedawno zmasowany ostrzał rakietowy celów w Izraelu, co stanowiło odwet za wcześniejsze bombardowania obrzeży Bejrutu. Wywołało to natychmiastową, zbrojną reakcję Tel Awiwu, która nastąpiła pomimo silnych nacisków ze strony Waszyngtonu wzywających do powściągliwości.
Sytuację udało się tymczasowo opanować dopiero po osobistej interwencji prezydenta USA Donalda Trumpa, który wezwał do natychmiastowego zawieszenia broni, informując jednocześnie o postępach w ostatecznych negocjacjach pokojowych. Władze w Teheranie konsekwentnie powtarzają, że jakikolwiek trwały układ pokojowy musi obejmować swoim zasięgiem również Liban, gdzie Izrael od miesięcy prowadzi intensywną operację wymierzoną w finansowany przez Iran Hezbollah.
W obliczu groźby ponownego wybuchu walk prezydent Libanu Joseph Aoun wystosował na antenie stacji CNN rzadki, bezpośredni apel do izraelskiego rządu i społeczeństwa. Wezwał w nim do porzucenia koncepcji militarnej, ostrzegając, że siłowe rozwiązania nigdy nie zagwarantują Izraelowi stałego poczucia bezpieczeństwa i stabilności, a jedyną drogą wyjścia z kryzysu są natychmiastowe rozmowy pokojowe.



