Marco Rubio liczy na plan działania dla Izraela i Libanu pomimo nieustających walk
Sekretarz Stanu USA, Marco Rubio, wyraził w środę nadzieję, że trwająca w Waszyngtonie kolejna runda rozmów między przedstawicielami Izraela i Libanu przyniesie konkretną mapę drogową w kwestii bezpieczeństwa. Deklaracja ta padła pomimo faktu, że na froncie obie strony konfliktu wciąż prowadzą intensywną wymianę ognia.
Wysłannicy z Izraela i Libanu spotkali się w amerykańskiej stolicy na czwartej już rundzie bezpośrednich negocjacji. Ich celem – jak doprecyzował Rubio podczas przesłuchania przed panelem Kongresu – jest wypracowanie wspólnego oświadczenia oraz planu działania, który pozwoliłby na zbudowanie stabilnej architektury bezpieczeństwa w Libanie, niezależnej od wpływów Hezbollahu.
Dyplomacja w cieniu rakiet
Rozmowy w Waszyngtonie odbywają się zaledwie kilka dni po tym, jak prezydent USA Donald Trump ogłosił, że oba kraje zobowiązały się do deeskalacji konfliktu. Rzeczywistość na Bliskim Wschodzie brutalnie weryfikuje jednak te deklaracje – rozejm i polityczne negocjacje toczą się równolegle z regularnymi działaniami wojennymi:
Ataki Hezbollahu: Wspierana przez Iran organizacja ogłosiła w środę przeprowadzenie kolejnych zmasowanych ataków rakietowych wymierzonych w północne regiony Izraela.
Izraelskie naloty: Strona libańska poinformowała, że w wyniku środowych uderzeń sił izraelskich na południu kraju zginęło co najmniej dziewięć osób, w tym dwóch ratowników medycznych.
Wspierany przez Waszyngton proces dyplomatyczny ma na celu wzmocnienie oficjalnych władz państwowych i armii w Bejrucie, by mogły one przejąć pełną kontrolę nad krajem i trwale odsunąć bojówki Hezbollahu od granicy z Izraelem.



