Kolejne izraelskie naloty na południowy Liban pomimo paktu pokojowego
Siły izraelskie przeprowadziły w środę (17 czerwca 2026 r.) serię nowych uderzeń z powietrza na kilka miejscowości w południowym Libanie. Informację przekazały libańskie media państwowe. Ataki mają miejsce pomimo niedawnego ogłoszenia amerykańsko-irańskiego porozumienia, które miało doprowadzić do wygaszenia działań wojennych na wszystkich frontach regionalnego konfliktu, w tym na terytorium Libanu.
Oficjalna Narodowa Agencja Informacyjna (NNA) podała, że izraelskie samoloty bojowe przeprowadziły naloty wymierzone w obszar Nabatije al-Fawka oraz wschodnie obrzeża sąsiedniego miasta Kfar Tebnit. Ponadto siły Izraela dokonały uderzenia dronem w miasto Ansararija w okręgu Zahrani.
Choć skala przemocy w Libanie zauważalnie spadła od poniedziałku – kiedy to Waszyngton i Teheran ogłosiły pakt kończący wojnę – to według wyliczeń NNA w izraelskich atakach na południu kraju od momentu zawarcia rozejmu zginęło już co najmniej pięć osób.
Armia ostrzega powracających cywilów
Wyraźne zmniejszenie intensywności starć zachęciło część uchodźców z południowego Libanu do powrotu w rodzinne strony, by skontrolować stan swoich domów i wiosek. Dowództwo armii libańskiej wydało jednak oficjalny komunikat, w którym zaapelowało do mieszkańców o wstrzymanie się z powrotami. Wojsko uzasadniło to „utrzymującym się wysokim ryzykiem izraelskich naruszeń i niespodziewanych ataków”.
Przypomnijmy, że wspierany przez Iran Hezbollah wciągnął Liban w wielką wojnę na Bliskim Wschodzie na początku marca bieżącego roku. Ugrupowanie zaczęło wówczas masowy ostrzał rakietowy Izraela, co miało być odwetem za zabójstwo najwyższego przywódcy Iranu w połączonych nalotach USA i Izraela. W odpowiedzi Tel Awiw rozpoczął niszczycielską kampanię bombardowań oraz operację lądową (inwazję) w południowym Libanie.
Spór o obecność wojsk: Iran stawia ultimatum, Netanjahu odmawia
Sytuacja w Libanie wyrasta na najpoważniejszy punkt sporny, który może zniweczyć planowane na piątek rozmowy pokojowe w Szwajcarii. Szef MSZ Iranu, Abbas Aragchi, oświadczył kategorycznie, że zakończenie konfliktu będzie niepełne „bez całkowitego wycofania się sił izraelskich z terytoriów, które okupowały podczas tej wojny”.
„Każdy atak wojskowy reżimu syjonistycznego na Liban od tego momentu, jak również dalsza okupacja libańskich ziem, będą przez nas uznawane za bezpośrednie złamanie podpisanego memorandum” – ostrzegł we wtorek Aragchi.
Zupełnie inną optykę prezentuje Tel Awiw, który formalnie nie jest sygnatariuszem amerykańsko-irańskiej umowy. Premier Izraela Binjamin Netanjahu zapowiedział twardo, że jego wojska pozostaną w Libanie „tak długo, jak będzie to konieczne”.
Czekając na wystąpienie szejka Naima Kassema
Od wtorku Hezbollah nie wydał żadnego komunikatu o przeprowadzeniu nowych ataków na cele izraelskie, co sugeruje, że bojownicy w dużej mierze przestrzegają zarządzonego przez Teheran zawieszenia broni.
Lider organizacji, szejk Naim Kassem, ma w środę wygłosić oczekiwane, telewizyjne przemówienie do swoich zwolenników. Dzień wcześniej wyraził on „głęboką wdzięczność” dla wysiłków dyplomatycznych Iranu, które – jak to ujął – „zmusiły byt izraelski do natychmiastowego i trwałego zaprzestania operacji wojskowych na wszystkich frontach, włączając w to Liban”.
Tymczasem libańskie Ministerstwo Zdrowia zaktualizowało we wtorek tragiczny bilans konfliktu. Od momentu wybuchu wojny w marcu, w wyniku izraelskich ataków życie straciło już 3 826 osób. Liczba ta stale rośnie, w miarę jak ratownicy i ekipy medyczne wyciągają kolejne ciała spod gruzów zbombardowanych budynków.



