Czy izraelski atak na syryjską bazę lotniczą miał być ostrzeżeniem dla Turcji?
Izraelski atak na bazę lotniczą Abu Al-Duhur w syryjskiej prowincji Idlib we wtorek mógł być czymś więcej niż uderzeniem w infrastrukturę wojskową Syrii. Zdaniem analityków był to również wyraźny komunikat skierowany do władz w Damaszku oraz ich głównego sojusznika — Turcji.
Atak uszkodził pas startowy, ale nie spowodował ofiar. Został potępiony przez Syrię, Turcję i Stany Zjednoczone.
Specjalny wysłannik USA ds. Syrii Tom Barrack określił go jako „niepotrzebną eskalację”, która nie służy stabilności regionu. Jednocześnie podkreślił potrzebę utworzenia mechanizmu deeskalacji obejmującego Izrael, Syrię i Turcję.
Syryjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nazwało atak „nieuzasadnionym aktem agresji militarnej”.
Izrael obawia się odbudowy syryjskich zdolności wojskowych
Izrael potwierdził przeprowadzenie ataku. Premier Benjamin Netanyahu powiedział, że Syria była bliska naruszenia uzgodnionego status quo bezpieczeństwa poprzez umożliwienie tureckim wojskom rozmieszczenia się w bazie w pobliżu Aleppo, mimo wcześniejszych izraelskich ostrzeżeń.
Atak potępiła również Arabia Saudyjska, określając działania izraelskich sił jako „rażące naruszenie prawa międzynarodowego i suwerenności Syrii”.
Odbudowa syryjskich zdolności wojskowych, szczególnie lotnictwa, stała się dla Izraela jednym z kluczowych zagrożeń.
Od upadku reżimu Baszara Asada w grudniu 2024 roku Izrael prowadzi kampanię mającą na celu osłabienie syryjskich zdolności wojskowych. Ataki obejmowały systemy obrony powietrznej, radary, magazyny rakiet i broni, aktywa morskie oraz inne strategiczne obiekty.
Izrael argumentował początkowo, że operacje mają zapobiec przejęciu strategicznej broni przez wrogie ugrupowania. Według izraelskiego wojska w ciągu pierwszych 48 godzin kampanii zniszczono około 70–80 proc. strategicznych zdolności wojskowych Syrii.
Najnowszy atak był jednak również sygnałem dla Ankary: współpraca Turcji z Syrią nie oznacza, że syryjskie obiekty wojskowe będą chronione przed izraelskimi operacjami.
Turcja staje się nowym czynnikiem
Syryjski analityk polityczny Bassam Suleiman uważa, że Izrael chce utrzymać możliwość kształtowania regionalnej równowagi sił.
„Izrael coraz bardziej obawia się paktu z Mekki i chce wysłać wiadomość, że pozostaje siłą, z którą trzeba się liczyć w regionie, szczególnie w kwestii Syrii” — powiedział Arab News, odnosząc się do porozumienia o wspólnej obronie podpisanego przez Arabię Saudyjską, Pakistan i Turcję 7 sierpnia.
Jego zdaniem Izrael historycznie nie dopuszczał do powstania silnego i niezależnego państwa syryjskiego, dlatego próby odbudowy jego potencjału mogą spotkać się z izraelskimi atakami.
Fadel Abdul Ghany, dyrektor wykonawczy Syrian Network for Human Rights, również uważa, że celem Izraela jest niedopuszczenie do powstania syryjskiego systemu bezpieczeństwa, który mógłby ograniczyć swobodę działań izraelskiej armii.
Turcja ma w tym kontekście szczególne znaczenie, ponieważ jej szkolenie syryjskich sił, wsparcie infrastrukturalne i ewentualne rozmieszczenie wojsk mogą przyspieszyć odbudowę spójnej armii syryjskiej.
Po upadku Asada Izrael rozszerzył obecność w Syrii
Za czasów Asada Syria była ważnym elementem regionalnej strategii Iranu i korytarzem wykorzystywanym do wspierania Hezbollahu w Libanie.
Po obaleniu Asada izraelska reakcja była jednak natychmiastowa. Siły izraelskie przejęły kontrolę nad górą Hermon oraz syryjską częścią strefy zdemilitaryzowanej ustanowionej na mocy porozumienia z 1974 roku. Izrael utworzył tam dziewięć pozycji wojskowych.
Netanyahu zapowiedział, że pozostaną one na miejscu tak długo, jak będzie to konieczne.
Od tego czasu izraelska obecność w południowej Syrii miała rozszerzyć się poza dawną strefę buforową, m.in. na części prowincji Dara i Suwajda. Netanyahu domagał się również, aby siły nowego rządu syryjskiego nie rozmieszczały się na tych obszarach.
Izrael próbował jednocześnie nawiązać bliższe relacje ze społecznościami druzyjskimi w Syrii.
W lipcu 2025 roku, gdy w Suwajdzie wybuchły krwawe starcia między Druzami a plemionami Beduinów, Izrael zaatakował cele syryjskiego rządu na południu kraju oraz w Damaszku.
Porozumienie z 1974 roku pozostaje kluczowe
Według Abdul Ghany Syria może ograniczyć ryzyko konfrontacji z Izraelem, ale nie jest w stanie zagwarantować, że Izrael zaakceptuje odbudowę syryjskich sił zbrojnych lub przywrócenie pełnej suwerenności państwa.
Jego zdaniem najbardziej wiarygodne działania obejmowałyby ponowne zobowiązanie do przestrzegania porozumienia o rozdzieleniu sił z 1974 roku, pełny dostęp sił UNDOF do stref rozdzielenia i ograniczonej obecności wojskowej oraz skuteczne zapobieganie działalności uzbrojonych ugrupowań w pobliżu Wzgórz Golan.
„Porozumienie z 1974 roku pozostaje jedynym ustanowionym dwustronnym mechanizmem bezpieczeństwa i jest nadzorowane przez UNDOF” — powiedział.
Syria powinna zatem akceptować wyłącznie wzajemne i możliwe do zweryfikowania ustalenia dotyczące bezpieczeństwa, które odpowiadają na konkretne obawy związane z granicą, ale nie naruszają jej suwerenności ani stanowiska prawnego w sprawie okupowanych Wzgórz Golan.
Izrael może dążyć do ograniczenia syryjskiego potencjału
Karta Narodów Zjednoczonych zakazuje użycia siły, podczas gdy jej art. 51 uznaje prawo do samoobrony w przypadku zbrojnego ataku, z zastrzeżeniem konieczności i proporcjonalności.
Z kolei rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 497 uznaje izraelską aneksję Wzgórz Golan za nieważną.
Abdul Ghany uważa, że obecna polityka Izraela przypomina praktyczną próbę ograniczenia zdolności wojskowych Syrii, choć nie została formalnie przedstawiona jako określenie maksymalnego poziomu syryjskiego potencjału wojskowego.
Ataki mogą być sygnałem, że Izrael zamierza zapobiegać odbudowie szczególnie tych elementów syryjskiej infrastruktury, które mogłyby wpłynąć na jego przewagę operacyjną — m.in. baz lotniczych, systemów obrony powietrznej czy infrastruktury wojskowej wspieranej przez zagranicznych partnerów.
Syria między Izraelem a Turcją
Próby ograniczenia roli Turcji mogą jednak doprowadzić do tego, że Syria stanie się areną rywalizacji izraelsko-tureckiej.
Dla Damaszku oznacza to trudne zadanie: ograniczyć ryzyko konfrontacji z Izraelem, nie akceptując jednocześnie trwałego ograniczenia własnych zdolności wojskowych ani rezygnując z roszczeń dotyczących suwerenności.
Dla Izraela kluczowe pytanie brzmi natomiast, czy zapobieganie potencjalnym zagrożeniom będzie coraz częściej oznaczało również blokowanie odbudowy Syrii jako sprawnie funkcjonującego państwa i siły wojskowej.
Napięcie jest szczególnie widoczne na południu Syrii, gdzie Izrael zwiększył swoją obecność wojskową, domaga się ograniczeń dotyczących rozmieszczenia syryjskich sił rządowych i podejmuje działania przeciwko odbudowie infrastruktury wojskowej.
Jednocześnie rosnąca współpraca Turcji z nowymi władzami Syrii tworzy kolejny potencjalny punkt konfliktu.
Bezpośrednie rozmowy izraelsko-syryjskie dotyczące porozumienia w sprawie bezpieczeństwa pozostają w impasie. Izrael nadal utrzymuje pozycje na terenach zajętych po upadku Asada, podczas gdy Turcja konsekwentnie zwiększa swoją rolę w Syrii.
Pytanie brzmi więc, czy sprzeczne interesy uda się kontrolować poprzez porozumienia bezpieczeństwa i mechanizmy deeskalacji, czy też Syria stanie się kolejną areną rywalizacji Izraela i Turcji.



