polityka

Bahrajn żąda nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ po irańskich atakach

 

Królestwo Bahrajnu oficjalnie wystąpiło w środę z wnioskiem o zwołanie pilnego, nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Decyzja ta jest bezpośrednią reakcją na niedawne ataki rakietowe i dronowe przeprowadzone przez Iran na cele zlokalizowane na terytorium tego wyspiarskiego państwa.

Posiedzenie w Nowym Jorku ma odbyć się w najbliższy czwartek (2 lipca). Na miejsce przyleciał już minister spraw zagranicznych Bahrajnu, Abdullatif Bin Rashid Al-Zayani, który osobiście weźmie udział w sesji i przedstawi stanowisko swojego kraju wobec agresji Teheranu.

Fiasko porozumienia z 17 czerwca i eskalacja w Zatoce
Wniosek Bahrajnu do ONZ drastycznie obnaża kruchość międzynarodowych wysiłków pokojowych. Do ponownej wymiany ciosów na Bliskim Wschodzie doszło zaledwie dwa tygodnie po tym, jak 17 czerwca Stany Zjednoczone i Iran podpisały oficjalne memorandum o porozumieniu (MoU), które miało definitywnie zakończyć trwające od lutego działania wojenne.

Sytuacja w Zatoce Perskiej wymknęła się spod kontroli w ostatnich dniach w wyniku reakcji łańcuchowej:

Zaczęło się od incydentu morskiego: Iran zaatakował na wodach Cieśniny Ormuz statek handlowy, oskarżając jego załogę o zboczenie z zatwierdzonego kursu.

Odwet USA: W odpowiedzi Centralne Dowództwo Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) przeprowadziło w miniony weekend zmasowane uderzenia na 10 irańskich celów wojskowych.

Irański kontratak na bazy: Teheran odpowiedział wystrzeleniem pocisków w stronę amerykańskich baz wojskowych zlokalizowanych w Kuwejcie oraz właśnie w Bahrajnie.

Zdecydowane potępienie ze strony państw GCC
Działania Iranu wywołały falę oburzenia w regionie i zostały kategorycznie potępione przez kraje wchodzące w skład Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC). Państwa arabskie oskarżają Teheran o celowe torpedowanie procesu pokojowego i destabilizację regionu w kluczowym momencie wdrażania rozejmu.

Z kolei główny irański negocjator i przewodniczący tamtejszego parlamentu, Mohammad Bagher Ghalibaf, próbował tonować nastroje, tłumacząc w dyplomatyczny sposób, że „wyzwania realizacyjne, incydenty i różnice zdań” są zjawiskiem nieuniknionym na etapie wychodzenia z konfliktu zbrojnego o tak ogromnej skali. Dla Bahrajnu i jego sąsiadów argumentacja ta okazała się jednak niewystarczająca, co przenosi obecny spór na forum międzynarodowe w Nowym Jorku.

Related Articles

Back to top button