Źródła: Donald Trump był ostrzegany o możliwym irańskim odwecie na sojuszników w Zatoce Perskiej
Amerykańskie służby wywiadowcze ostrzegały prezydenta Donalda Trumpa, że atak na Iran może wywołać bezpośredni odwet wymierzony w sojuszników USA w regionie Zatoki Perskiej. Informacje te przeczą poniedziałkowym deklaracjom prezydenta, który stwierdził, że reakcja Teheranu była dla niego całkowitym zaskoczeniem.
Prezydent Trump dwukrotnie w poniedziałek podkreślał, że uderzenia odwetowe Iranu na Katar, Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn i Kuwejt były nieoczekiwane. Zapewniał, że nikt z ekspertów nie przewidział takiego scenariusza. Jednak urzędnicy amerykańscy oraz źródła zaznajomione z raportami wywiadu wskazują, że oceny przedwojenne wyraźnie wymieniały taki odwet jako jeden z potencjalnych wyników operacji.
Rozbieżności między wywiadem a narracją Białego Domu
Twierdzenia Trumpa wpisują się w serię deklaracji administracji, które nie znajdują potwierdzenia w raportach wywiadowczych. Do spornych kwestii należą między innymi twierdzenia o zdolności Iranu do uderzenia rakietowego w głąb terytorium USA czy o czasie potrzebnym Teheranowi na zbudowanie broni jądrowej.
Kluczowe punkty ostrzeżeń, które otrzymał prezydent przed rozpoczęciem wojny 28 lutego 2026 roku:
Blokada Cieśniny Ormuz: Trump został poinformowany, że Iran najprawdopodobniej spróbuje zamknąć ten strategiczny szlak wodny.
Ataki na bazy i cele cywilne: Wywiad przewidywał uderzenia w amerykańskie bazy w regionie oraz w infrastrukturę sojuszników, w tym obiekty energetyczne, hotele i lotniska.
Szeroki konflikt regionalny: Ostrzegano, że zaatakowanie Iranu może wciągnąć w wojnę sąsiednie stolice, szczególnie jeśli Teheran uzna, że państwa te wspierają działania USA i Izraela.
Skutki konfliktu i brak „bezpośredniego zagrożenia”
W ciągu ostatnich dwóch tygodni irańskie drony i pociski uderzyły w liczne cele, w tym w bazy USA oraz bazę w Emiratach goszczącą wojska francuskie. Prawie całkowite wstrzymanie żeglugi w Cieśninie Ormuz doprowadziło do gwałtownego wzrostu światowych cen energii.
Tymczasem amerykańscy prawodawcy z Partii Demokratycznej po zapoznaniu się z raportami administracji stwierdzili, że nie przedstawiono im żadnych dowodów na „bezpośrednie zagrożenie”, które wymagałoby od USA i Izraela natychmiastowego rozpoczęcia wojny. Biały Dom oraz Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego odmówiły komentarza w tej sprawie.



