Przyspieszone wybory w Danii: Kryzys wokół Grenlandii i przyszłość rządu Mette Frederiksen
W Danii rozpoczęło się we wtorek głosowanie w wyborach parlamentarnych, które zostały rozpisane w cieniu bezprecedensowego napięcia dyplomatycznego ze Stanami Zjednoczonymi. Premier Mette Frederiksen ubiega się o trzecią kadencję po serii sporów z prezydentem Donaldem Trumpem dotyczących statusu Grenlandii. Choć kryzys wokół arktycznej wyspy nieco przygasł po rozpoczęciu rozmów technicznych nad paktem bezpieczeństwa, zdominował on duńską politykę w ostatnich miesiącach.
Ponad 4,3 miliona uprawnionych obywateli wybiera 179 członków Folketingu na czteroletnią kadencję. Frederiksen zdecydowała się na przyspieszony termin wyborów, licząc na to, że jej stanowcza postawa wobec amerykańskich roszczeń do Grenlandii przeważy nad spadającym poparciem społecznym. Jej rząd zmaga się bowiem z rosnącymi kosztami życia oraz kontrowersjami wokół reformy emerytalnej i planowanego podatku od majątku.
Migracja i bezpieczeństwo głównymi tematami kampanii
W obliczu trwającej wojny z Iranem i obaw przed nową falą uchodźców, socjaldemokratyczna premier zaostrzyła retorykę migracyjną. W marcu 2026 roku zaproponowała wprowadzenie „hamulca bezpieczeństwa” w procedurach azylowych oraz surowsze kontrole wobec skazanych obcokrajowców. Frederiksen, znana z silnego wsparcia dla Ukrainy, stara się w ten sposób odebrać głosy prawicowej opozycji, w tym odradzającej się Duńskiej Partii Ludowej.
Głównymi rywalami obecnej szefowej rządu są minister obrony Troels Lund Poulsen z centroprawicowej partii Venstre oraz 34-letni Alex Vanopslagh z Sojuszu Liberalnego. Vanopslagh postuluje obniżkę podatków, walkę z biurokracją oraz dopuszczenie energetyki jądrowej w Danii, jednak jego kampanię osłabiło niedawne przyznanie się do zażywania kokainy w przeszłości.
System koalicyjny i rola „języczka u wagi”
Zgodnie z duńską tradycją polityczną, żadna partia nie ma szans na samodzielną większość. Oczekuje się, że po wyborach nastąpią wielotygodniowe negocjacje między tradycyjnym „czerwonym blokiem” lewicy a „niebieskim blokiem” prawicy. Kluczową rolę mediatora może odegrać centrowa partia Umiarkowanych, prowadzona przez ministra spraw zagranicznych Larsa Løkke Rasmussena.
Mimo że sprawa Grenlandii zjednoczyła duńską klasę polityczną, premier Frederiksen ostrzegła w styczniu, że ewentualne przejęcie wyspy przez USA mogłoby oznaczać koniec sojuszu NATO. Obecnie sytuacja jest stabilna, a Waszyngton wycofał się z gróźb nałożenia ceł na Danię, co pozwoliło na podjęcie dialogu o współpracy w Arktyce. Wyniki wyborów pokażą, czy Duńczycy powierzą Frederiksen misję tworzenia kolejnego rządu w tak niepewnych czasach.



