Irańczycy uciekają z miast przed bombardowaniami; szukają schronienia na wsiach
W obliczu nasilającej się kampanii lotniczej USA i Izraela, dziesiątki tysięcy mieszkańców Teheranu i innych dużych ośrodków miejskich opuszczają swoje domy, szukając bezpiecznej przystani w odległych wioskach i małych miasteczkach. Według danych agencji ONZ ds. uchodźców, tylko w ciągu dwóch pierwszych dni wojny sam Teheran (liczący blisko 10 milionów mieszkańców) opuściło około 100 tysięcy osób. Eksperci przewidują, że rzeczywista skala przesiedleń jest obecnie znacznie wyższa.
Uciekinierzy, z którymi rozmawiali korespondenci, opisują atmosferę chaosu i narastający strach przed skutkami ubocznymi uderzeń w cele wojskowe.
Życie w zawieszeniu: Między schronieniem a niepewnością
Rodziny, które zdecydowały się na wyjazd, często koczują w domach krewnych w górskich prowincjach, takich jak Zandżan czy rejony nad Morzem Kaspijskim. Mimo względnego spokoju na prowincji, uciekinierzy borykają się z nowymi problemami:
Kryzys finansowy: Brak możliwości pracy i galopująca inflacja sprawiają, że oszczędności rodzin topnieją w oczach. Wielu obawia się, że wkrótce zabraknie im środków na podstawowe potrzeby.
Paraliż edukacji: Szkoły w miastach są zamknięte, a dzieci przebywające w wiejskich kryjówkach nie mają dostępu do nauki.
Bliskość celów strategicznych: Nawet na wsiach poczucie bezpieczeństwa jest złudne. Ataki na obiekty sportowe i siłownie, wykorzystywane przez Gwardię Rewolucyjną jako punkty zborne, sprawiają, że mieszkańcy unikają sąsiedztwa jakiejkolwiek infrastruktury publicznej.
Napięcia społeczne i obecność Basidżu
Mimo wojny, kontrola wewnętrzna reżimu pozostaje silna. Na prowincji, tradycyjnie bardziej lojalnej wobec władz, widać zwiększoną obecność uzbrojonych członków milicji Basidż. Uciekinierzy z miast, częściej identyfikujący się z ruchami protestacyjnymi ze stycznia, starają się nie rzucać w oczy – kobiety, które wcześniej zrezygnowały z obowiązkowego hidżabu, ponownie go zakładają w obawie przed represjami.
Zauważalne są jednak sygnały pękającej jedności narodowej. Obserwatorzy donoszą, że oficjalna żałoba po zabitym ajatollahu Alim Chameneim przebiega w sposób stonowany, a wielu mieszkańców ignoruje wezwania władz do noszenia czarnych strojów.
Solidarność w cieniu tragedii
Wstrząsający obraz wyłania się z relacji ojca 6-letniego chłopca z Teheranu, który opuścił stolicę po tym, jak jego syn zaczął krzyczeć przez sen z przerażenia po kolejnych eksplozjach. Podczas ucieczki z miasta widzieli kolumny dymu unoszące się nad dzielnicami i setki aut z powybijanymi szybami na poboczach autostrad.
Jedynym jasnym punktem w tej tragicznej sytuacji pozostaje solidarność zwykłych ludzi. Uciekinierzy wspominają o „niezwykłej uprzejmości” mieszkańców wsi, którzy oferują darmowy chleb, schronienie i pomoc medyczną osobom przybywającym ze zbombardowanych miast. Dla wielu starszych osób ucieczka nie jest jednak możliwa – tysiące seniorów pozostają w miastach, a ich opiekunowie przechodzą kryzysy psychiczne, szukając chwili spokoju w samochodach na parkingach podziemnych.



