Brytyjski rząd w ogniu krytyki po usunięciu frazy „Jego Królewska Mość” z oficjalnej komunikacji
Rząd Wielkiej Brytanii znalazł się w centrum politycznej burzy po potwierdzeniu decyzji o zmianie oficjalnego brandingu. Dotychczasowe logo „Rządu Jego Królewskiej Mości” (His Majesty’s Government – HM Government) zostało zastąpione nowym oznaczeniem: „Rząd Wielkiej Brytanii” (UK Government). Choć formalnie gabinet pozostaje organem suwerena, strategiczna decyzja o przejściu na bardziej nowoczesną nazwę w komunikacji publicznej wywołała ostre protesty polityków prawicy, którzy oskarżają laburzystowski gabinet o brak szacunku dla tradycji i konstytucyjnego porządku państwa.
Przedstawiciele Partii Konserwatywnej, w tym Alex Burghart, skrytykowali to posunięcie jako próbę „cichego wymazywania historii i kultury”. Zgodnie z wytycznymi poprzedniego rządu torysów, obowiązującymi do 2024 roku, godło królewskie wraz z napisem „HM Government” miało być stosowane „wszędzie, gdzie to możliwe”. Rzecznik obecnego rządu broni jednak zmiany, argumentując, że krok ten ma na celu zapewnienie większej „przejrzystości” w kontaktach z obywatelami. Zmiana zbiega się w czasie z publikacją nowych dokumentów dotyczących Jeffreya Epsteina, które ponownie rzuciły cień na księcia Andrzeja i wpłynęły na spadek poparcia dla monarchii w sondażach.
Zadowolenia z decyzji rządu nie kryją działacze antymonarchistyczni z grupy Republic. Graham Smith, lider organizacji, stwierdził na łamach „The Daily Telegraph”, że odcięcie się od królewskiej tytulatury odzwierciedla prawdziwy cel administracji – „służenie narodowi, a nie możnowładcom”. Sondaże opublikowane w tym tygodniu wskazują na znaczące wahania nastrojów społecznych; podczas gdy w połowie stycznia poparcie dla monarchii oscylowało wokół 57-59%, najnowsze badanie Savanta wykazało spadek do poziomu 45%. Sytuację komplikuje fakt, że niemal połowa Brytyjczyków uważa, iż król Karol III nie zrobił wystarczająco dużo, by zdystansować koronę od skandali związanych ze swoim bratem.



