Niemiecka prokuratura zajmuje majątek w śledztwie dotyczącym oszustw w libańskim banku centralnym
Niemieccy śledczy poinformowali w czwartek o zabezpieczeniu aktywów o wartości około 35 mln euro (42 mln dolarów) w ramach dochodzenia w sprawie prania brudnych pieniędzy. Głównym podejrzanym jest były prezes libańskiego banku centralnego, Riad Salameh.
Prokuratura w Monachium przekazała w oficjalnym oświadczeniu, że w ramach operacji przejęto „wysokiej klasy nieruchomości komercyjne w Monachium i Hamburgu, a także udziały w spółce nieruchomościowej w Düsseldorfie”. Działania te są efektem wieloletniego śledztwa prowadzonego we współpracy z organami ścigania z Francji i Luksemburga.
Zarzuty: Malwersacje na setki milionów dolarów
Śledczy zarzucają Salamehowi, że działając wspólnie z bratem Rają, w latach 2004–2015 „sprzeniewierzył fundusze o łącznej wartości ponad 330 mln dolarów na szkodę libańskiego banku centralnego, a tym samym państwa libańskiego”. Według prokuratury, celem tych działań było nielegalne wzbogacenie się braci.
Mechanizm procederu opierał się na transakcjach finansowych między bankiem centralnym a bankami komercyjnymi w Libanie. Następnie pieniądze były transferowane przez spółkę typu „shell” (fasadową) zarejestrowaną na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Ostatecznie środki te trafiały do Europy, gdzie były inwestowane w nieruchomości przez Raję Salameha oraz trzech innych współoskarżonych.
Upadek „Architekta Finansów”
Riad Salameh kierował libańskim bankiem centralnym w latach 1993–2023. Przez dekady uznawany za stabilizatora libańskiej gospodarki, dziś jest oskarżany o bycie głównym winowajcą krachu finansowego Libanu – kryzysu, który Bank Światowy określił jako jeden z najgłębszych w historii nowożytnej.
Zarzuty: Defraudacja, pranie pieniędzy, oszustwa podatkowe.
Status prawny: Salameh został aresztowany w Libanie w 2024 roku, a w kwietniu 2025 roku usłyszał zarzuty przywłaszczenia 44 mln dolarów.
Obecna sytuacja: We wrześniu wyszedł na wolność po wpłaceniu kaucji w wysokości ponad 14 mln dolarów, objęto go jednak rocznym zakazem opuszczania kraju.
Salameh konsekwentnie odpiera wszystkie zarzuty, twierdząc, że stał się „kozłem ofiarnym” politycznych i gospodarczych niepowodzeń kraju. O dalszym losie zajętych w Niemczech nieruchomości zadecyduje teraz sąd w Monachium, który rozważy ich trwałą konfiskatę na rzecz Skarbu Państwa.



