polityka

Izraelskie rajdy w Syrii zaostrzają napięcia. Tel Awiw buduje strefę buforową przy granicy

 

Qassim Hamadeh obudził się nad ranem na dźwięk strzałów i eksplozji w swojej rodzinnej wiosce Beit Dżin na południowo-zachodniej Syrii. W ciągu kilku godzin stracił dwóch synów, synową oraz dwóch wnuków w wieku 4 i 10 lat. Piątka członków jego rodziny była wśród 13 mieszkańców wioski zabitych podczas izraelskiego rajdu.

Izraelskie wojska wkroczyły do Beit Dżin – nie po raz pierwszy – twierdząc, że chcą schwytać członków grupy zbrojnej planującej ataki na terytorium Izraela. Według izraelskiej armii bojownicy otworzyli ogień do żołnierzy, raniąc sześciu, a wojsko odpowiedziało ogniem i wezwało wsparcie z powietrza.

Mieszkańcy wioski odrzucają te twierdzenia. Utrzymują, że to uzbrojeni wieśniacy wyszli naprzeciw izraelskim żołnierzom, których uznali za najeźdźców, a w odpowiedzi zostali ostrzelani przez izraelskie czołgi i artylerię, a następnie zaatakowani przez drona. Rząd w Damaszku nazwał wydarzenia w Beit Dżin „masakrą”.

Najnowszy rajd, podobnie jak inne ostatnie operacje izraelskiej armii na terytorium Syrii, zaostrza napięcia, budzi frustrację lokalnych społeczności i – mimo nacisków USA – oddala perspektywę rychłej normalizacji stosunków między sąsiadującymi państwami.

Rosnąca obecność izraelskich wojsk

Na przełomie 2024 i 2025 r. scenariusz zbliżenia syryjsko-izraelskiego wydawał się realny. W grudniu 2024 r. sunnickie ugrupowania islamistyczne obaliły autorytarnego prezydenta Baszara Al-Assada, bliskiego sojusznika Iranu – największego wroga Izraela.

Tymczasowy prezydent Syrii, Ahmad Al-Sharaa, który stał na czele sił rebeliantów, wielokrotnie podkreślał, że nie dąży do konfrontacji z Izraelem. Władze w Tel Awiwie pozostają jednak nieufne wobec jego przeszłości i wcześniejszych powiązań części jego obozu z Al-Kaidą.

Izrael szybko przystąpił do zmiany sytuacji w terenie. Jego wojska weszły do strefy buforowej ONZ w południowej Syrii, przylegającej do Wzgórz Golan, zajętych przez Izrael w wojnie z 1967 r. i później jednostronnie anektowanych – czego większość społeczności międzynarodowej nie uznaje.

Izraelskie siły rozmieściły posterunki kontrolne i instalacje wojskowe, m.in. na wzgórzu z widokiem na rozległe obszary Syrii. Na strategicznej górze Hermon powstały lądowiska dla śmigłowców. Bezzałogowce rozpoznawcze regularnie patrolują niebo nad okolicznymi syryjskimi miejscowościami, a mieszkańcy coraz częściej widzą izraelskie czołgi i pojazdy Humvee na patrolach.

Tel Awiw przekonuje, że obecność wojsk jest tymczasowa i służy „oczyszczeniu” strefy z prorządowych oddziałów oraz innych bojowników – w celu ochrony Izraela przed atakami. Nie wskazuje jednak żadnego terminu wycofania sił. Dotychczasowe rozmowy między oboma państwami o porozumieniu bezpieczeństwa nie przyniosły rezultatów.

Widmo Libanu i Gazy

Wydarzenia w sąsiednim Libanie, który graniczy i z Izraelem, i z Syrią, oraz dwuletnia wojna w Strefie Gazy między Izraelem a palestyńskim Hamasem budzą obawy Syryjczyków, że w południowej Syrii szykuje się trwałe przejęcie ziemi.

Ponad rok po zawarciu amerykańsko-pośredniczonego rozejmu, który zakończył ostatnią wojnę Izraela z Hezbollahem, izraelskie siły nadal utrzymują obecność w południowym Libanie. Konflikt rozpoczął się dzień po ataku Hamasu na południowy Izrael 7 października 2023 r., kiedy Hezbollah rozpoczął ostrzały rakietowe w „solidarności” z palestyńskim sojusznikiem.

Izraelska operacja w Libanie – z masowymi bombardowaniami i ograniczoną ofensywą lądową – poważnie osłabiła Hezbollah. Mimo rozejmu Izrael wciąż kontroluje pięć strategicznych wzniesień na południu kraju, niemal codziennie przeprowadza naloty na domniemane cele Hezbollahu i prowadzi intensywny zwiad z użyciem dronów, a czasem także nocne rajdy naziemne.

W Strefie Gazy, gdzie 20-punktowy plan rozejmu prezydenta USA Donalda Trumpa doprowadził do zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem, przewiduje się stworzenie podobnych stref buforowych pod izraelską kontrolą – także po ewentualnym wycofaniu się wojsk z ponad połowy terytorium, które nadal pozostaje w rękach izraelskiej armii.

Na spotkaniu liderów regionalnych i przedstawicieli społeczności międzynarodowej na początku grudnia w stolicy Kataru, Dosze, prezydent Al-Sharaa oskarżył Izrael o wykorzystywanie „wydumanych zagrożeń” do uzasadniania ofensywnych działań.

„Wszystkie państwa opowiadają się za wycofaniem Izraela” z Syrii do linii sprzed obalenia Assada – mówił. Podkreślił, że jest to jedyna droga, by zarówno Syria, jak i Izrael mogły „wyjść z tej sytuacji w stanie bezpieczeństwa”.

Damaszek na wielu frontach

Nowe władze Syrii mierzą się równocześnie z wieloma kryzysami wewnętrznymi.

Rząd Al-Sharaa nie zdołał dotąd wdrożyć porozumienia z kurdyjskimi władzami lokalnymi na północnym wschodzie, a duże obszary południowej prowincji As-Suwayda znalazły się de facto pod zarządem społeczności druzyjskiej po starciach na tle religijno-plemiennym latem 2025 r. z lokalnymi klanami Beduinów.

Regularna armia syryjska wkroczyła tam zbrojnie, stając w praktyce po stronie Beduinów. W starciach zginęły setki cywilów, głównie Druzów. Ponad połowa z około miliona Druzów na świecie mieszka w Syrii. Znaczne społeczności tej mniejszości żyją również w Libanie i Izraelu, w tym na Wzgórzach Golan.

Izrael, który często przedstawia się jako obrońca Druzów, choć wielu syryjskich Druzów krytycznie ocenia jego zamiary, zabiega równolegle o zacieśnienie kontaktów z Kurdami w Syrii.

„Izraelczycy realizują tu bardzo ryzykowną strategię” – ocenia Michael Young, redaktor w ośrodku badawczym Malcolm H. Kerr Carnegie Middle East Center w Bejrucie.

Jak dodaje, podejście Izraela stoi w sprzeczności z interesami Arabii Saudyjskiej, Turcji, Egiptu, a nawet Stanów Zjednoczonych, które „zgodnie uważają, że efektem obecnych procesów powinna być Syria zjednoczona i relatywnie silna jako państwo”.

Spór między Izraelem a USA o Syrię

W nagraniu opublikowanym po wizycie u rannych żołnierzy izraelskich, którzy brali udział w starciach pod Beit Dżin, położonym niespełna 5 km od granicy strefy buforowej ONZ, premier Benjamin Netanjahu zapowiedział, że Izrael dąży do stworzenia „zdemilitaryzowanej strefy buforowej od Damaszku po strefę ONZ”, obejmującej również górę Hermon.

„Możliwe jest zawarcie porozumienia z Syryjczykami, ale w każdym przypadku pozostaniemy przy naszych zasadach” – oświadczył.

Strategia Netanjahu spotyka się z chłodnym przyjęciem na arenie międzynarodowej, także w Waszyngtonie, który wspiera wysiłki Al-Sharaa na rzecz umocnienia kontroli rządu nad całym terytorium Syrii.

Działania Izraela na południu kraju wywołały rzadko spotykaną publiczną krytykę ze strony prezydenta Donalda Trumpa, który objął politycznym patronatem syryjskiego przywódcę – niegdyś figurującego na amerykańskiej liście terrorystów.

„Niezwykle ważne jest, by Izrael utrzymywał szczery i silny dialog z Syrią i by nie robił niczego, co zakłóci transformację Syrii w państwo stabilne i dobrze prosperujące” – napisał Trump na platformie Truth Social po wydarzeniach w Beit Dżin.

Kwestia Syrii ma być jednym z głównych tematów planowanej wizyty Netanjahu w USA i jego spotkania z Trumpem jeszcze w tym miesiącu.

Eksperci są sceptyczni, czy Izrael w przewidywalnej przyszłości wycofa się z południowej Syrii. Nowe władze w Damaszku mają ograniczone możliwości nacisku na znacznie silniejsze militarnie państwo żydowskie.

„Jeśli buduje się lądowiska dla śmigłowców, to nie jest się tutaj na chwilę” – komentuje Issam Al-Reiss, doradca wojskowy syryjskiego ośrodka badawczego ETANA, odnosząc się do infrastruktury tworzonej przez izraelską armię.

Tymczasem Hamadeh, robotnik z Beit Dżin, po stracie pięciu bliskich nie widzi przyszłości.

„Nie jestem już w stanie tego znieść” – mówi. – „Izrael uderza, gdzie chce, niszczy, co chce, zabija, kogo chce – i nikt nie pociąga go do odpowiedzialności.”

Related Articles

Back to top button