Irak: Atak drona ranił ośmiu irańskich kurdyjskich rebeliantów w Kurdystanie
Ośmiu irańskich kurdyjskich rebeliantów zostało rannych w niedzielę w wyniku ataku drona w autonomicznym regionie irackiego Kurdystanu. Opozycyjna grupa emigracyjna, która padła ofiarą uderzenia, oskarżyła o ten atak siły irańskie.
Północny Kurdystan – goszczący u siebie żołnierzy USA, zagraniczne firmy naftowe oraz irańskie kurdyjskie ugrupowania opozycyjne – stał się w trakcie trwającej wojny na Bliskim Wschodzie regularnym celem ataków ze strony Iranu oraz powiązanych z Teheranem irackich bojówek. Obecna eskalacja w regionie wiąże się bezpośrednio ze wznowieniem działań wojennych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Seria uderzeń w grupy opozycyjne
Przedstawiciel emigracyjnej Partii Wolności Kurdystanu (PAK), Adib Khaldian, przekazał agencji AFP szczegóły nocnego incydentu:
„O godzinie 02:00 nad ranem (23:00 GMT w sobotę) siły irańskie zaatakowały za pomocą drona obóz należący do naszej partii w pobliżu Irbilu. Ośmiu naszych członków zostało rannych”.
Niedzielny incydent to kolejny cios wymierzony w irańskich Kurdów w ostatnich dniach. W piątek w podobnych atakach rakietowych i dronowych, również przypisywanych Teheranowi, zginęło dziewięciu członków partii Komala – innego ugrupowania opozycyjnego wobec władz w Teheranie.
Obecne uderzenia stanowią najpoważniejszą eskalację wymierzoną w te grupy, odkąd Iran kontynuuje ataki pomimo ogłoszonego w kwietniu zawieszenia broni.
Eksplozje w stolicy regionu
Dziennikarze AFP przebywający w Irbilu, stolicy autonomicznego Kurdystanu, donosili o głośnych wybuchach słyszalnych przed świtem, wywołanych przez uruchomienie systemów obrony przeciwlotniczej.
W ciągu ostatnich dni systemy obronne międzynarodowej koalicji antydżihadystycznej pod przywództwem USA zestrzeliły nad miastem kilka dronów bojowych przenoszących ładunki wybuchowe. W Irbilu znajduje się duży kompleks konsulatu USA, a na tamtejszym lotnisku stacjonują wojskowi doradcy koalicji.
Premier Kurdystanu potępił te działania, obarczając odpowiedzialnością Iran i wzywając go do natychmiastowego zaprzestania „nieuzasadnionych ataków” na region.
W trakcie konfliktu na Bliskim Wschodzie proirańskie grupy zbrojne, zrzeszone pod szyldem Islamskiego Ruchu Oporu w Iraku, zaatakowały amerykańskie obiekty wojskowe i dyplomatyczne w Iraku ponad 600 razy, działając w celach wsparcia dla Teheranu. Żadne ugrupowanie nie wzięło dotychczas oficjalnej odpowiedzialności za ostatnie uderzenia na obozy kurdyjskie.



