świata

Rosyjskie trucizny: Wyrafinowany sposób na śmierć i polityczne ostrzeżenie

W drugą rocznicę śmierci Aleksieja Nawalnego, rządy Wielkiej Brytanii, Szwecji, Francji, Niemiec i Holandii wydały wspólne oświadczenie, w którym ujawniono wyniki analiz laboratoryjnych próbek pobranych z ciała opozycjonisty. W jego organizmie zidentyfikowano epibatydynę – rzadką i niezwykle silną neurotoksynę występującą naturalnie u ekwadorskich żab z rodziny drzewołazowatych. Kreml stanowczo odrzucił te oskarżenia, nazywając je „bezzasadnymi”, jednak eksperci wskazują, że użycie egzotycznych trucizn stało się swoistą wizytówką rosyjskich służb specjalnych.

Epibatydyna jest substancją o działaniu wielokrotnie silniejszym od nikotyny czy morfiny. Jerome Langrand, dyrektor paryskiego centrum kontroli zatruć, wyjaśnia, że neurotoksyna ta najpierw gwałtownie stymuluje układ nerwowy, wywołując drgawki, a następnie doprowadza do paraliżu, w tym zatrzymania akcji oddechowej. Wybór tak specyficznego środka budzi konsternację wśród naukowców; o ile Nowiczok był znany jako produkt radzieckich laboratoriów, o tyle epibatydyna nigdy wcześniej nie została odnotowana jako narzędzie zamachu. Może to sugerować chęć przetestowania nowej substancji lub wysłania sygnału o nieograniczonych możliwościach operacyjnych Moskwy.

Historia stosowania trucizn przez Moskwę sięga lat 20. XX wieku, kiedy to Lenin powołał do życia specjalistyczne laboratorium „Kamera” (Laboratorium X). Placówka ta, rozbudowywana za czasów Stalina i Chruszczowa, opracowała m.in. osławiony Nowiczok. Zdaniem prof. Andrieja Kozovoia z Uniwersytetu w Lille, systematyczność i skala zasobów przeznaczanych na rozwój toksyn są bezprecedensowe. Trucizna, w przeciwieństwie do zastrzelenia czy wybuchu, niesie ze sobą dodatkowy ładunek psychologiczny – buduje atmosferę terroru i zapowiada bolesną, powolną śmierć każdemu, kto odważy się sprzeciwić władzy.

Nawet jeśli próby otrucia bywają nieudane – jak w przypadku Wiktora Juszczenki czy Siergieja Skripala – ich główny cel zostaje osiągnięty. Są one traktowane jako „karta wizytowa” rosyjskich służb, mająca na celu zastraszenie potencjalnych dezerterów i krytyków reżimu. Wykorzystanie epibatydyny w przypadku Nawalnego, który przeżył już próbę otrucia Nowiczokiem w 2020 roku, wpisuje się w ten brutalny schemat działania, pokazując, że rosyjskie służby dysponują arsenałem, którego nie wahają się użyć w dowolnym miejscu na świecie i przy użyciu najbardziej niekonwencjonalnych metod.

Related Articles

Back to top button