Reforma dowodzenia w NATO: USA przekazują kluczowe stanowiska sojusznikom
W poniedziałek, 9 lutego 2026 roku, dyplomaci w Brukseli potwierdzili, że Stany Zjednoczone przekażą dowództwo nad dwoma strategicznymi regionalnymi centrami NATO krajom europejskim. Decyzja ta jest bezpośrednim wynikiem nacisków administracji prezydenta Donalda Trumpa na sprawiedliwszy podział obciążeń finansowych i operacyjnych (ang. burden sharing) w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Zgodnie z nowymi ustaleniami, Waszyngton przekaże przewodnictwo w dowództwie w Neapolu, odpowiedzialnym za południową flankę Sojuszu, Włochom. Z kolei dowództwo w Norfolk (stan Wirginia), które koncentruje się na bezpieczeństwie północnego Atlantyku, zostanie powierzone Wielkiej Brytanii. W ramach tej roszady Stany Zjednoczone przejmą od Brytyjczyków dowodzenie nad morskimi siłami NATO (MARCOM), stacjonującymi w Northwood w Anglii.
Strategiczne przesunięcie ciężkości
Eksperci oceniają ten ruch jako „dobry znak faktycznego przesunięcia obciążeń”. Zmiany te wpisują się w szerszą strategię USA, która zakłada redukcję stałej obecności obronnej w Europie na rzecz zwiększenia koncentracji na zagrożeniach w regionie Indo-Pacyfiku, głównie ze strony Chin. Mimo przekazania dowództw regionalnych, Stany Zjednoczone zachowują status wojskowego supermocarstwa wewnątrz struktur, utrzymując kontrolę nad kluczowymi dowództwami rodzajów wojsk (lądowych, powietrznych i morskich) oraz prestiżowe stanowisko Naczelnego Dowódcy Sił Sojuszniczych w Europie (SACEUR).
Wzmocnienie, a nie wycofanie
Ambasador USA przy NATO, Matthew Whitaker, podkreślił w poniedziałek, że celem tych zmian nie jest demontaż Sojuszu, lecz jego wzmocnienie. „Staramy się sprawić, by NATO działało tak, jak zamierzano – jako sojusz 32 silnych i zdolnych sojuszników” – zadeklarował Whitaker.
Proces wdrażania zmian zajmie prawdopodobnie kilka miesięcy. Następuje on w momencie, gdy państwa europejskie, w obliczu trwającej wojny na Ukrainie, znacząco zwiększyły swoje budżety obronne i zrewidowały cele wydatków na zbrojenia. Choć niedawne napięcia dyplomatyczne wywołane roszczeniami prezydenta Trumpa wobec Grenlandii poddały w wątpliwość przewidywalność USA, obecna reforma dowodzenia jest postrzegana jako pragmatyczny krok ku większej autonomii obronnej Europy w ramach struktur transatlantyckich.



