Oto tłumaczenie całego artykułu na język polski, przygotowane w formie raportu informacyjnego, zgodnie z Twoimi wytycznymi (bez tabel, z zachowaniem ciągłości akapitów)
Analiza: Kraje Zatoki przyjęły 83% irańskich pocisków i dronów, podczas gdy w Izrael uderzyło tylko 17%
Od samego początku wspólnej wojny USA i Izraela przeciwko Iranowi, która rozpoczęła się 28 lutego 2026 roku, państwa Rady Współpracy Zatoki (GCC) ze zdumieniem odkryły, że stały się głównym celem brutalnego odwetu Teheranu. Mimo że kraje te nie brały udziału w planowaniu ataków ani nie były o nich konsultowane, już do 1 marca wszystkie sześć państw członkowskich GCC stało się celem agresji. Raport opublikowany w środę przez waszyngtoński Stimson Center opisuje obecną sytuację jako koszmarną i eskalującą wojnę, której żaden członek Rady nie szukał. Co gorsza, szybko stało się jasne, że irański ostrzał jest wymierzony głównie w infrastrukturę cywilną, a nie w bazy USA, które Iran oficjalnie nazywał swoimi priorytetowymi celami.
Już pierwszego dnia konfliktu pociski lub odłamki z przechwyconej irańskiej broni uderzyły w kluczowe punkty Dubaju, w tym w lotnisko, ikoniczny hotel Burj Al-Arab, port Jebel Ali oraz sztuczną wyspę Palm Jumeirah. Tylko tego dnia Iran wystrzelił 137 pocisków i 209 dronów w stronę Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co było wyraźną próbą podważenia reputacji tego kraju jako bezpiecznej przystani dla turystów, biznesu i inwestorów. Od pierwszych dni konfliktu pod ostrzałem znalazły się również Arabia Saudyjska, Bahrajn i Katar. Choć Iran twierdził, że atakuje wyłącznie obiekty wojskowe powiązane z USA, w kolejnych dniach i tygodniach wyłonił się niezaprzeczalny wzorzec ataków na infrastrukturę cywilną. W Arabii Saudyjskiej celami stały się rafineria ropy naftowej Ras Tanura, obiekty koncernu Aramco oraz pole naftowe Shaybah. Saudyjskie Ministerstwo Obrony informuje, że nad Rijadem przechwycono liczne drony, co wywołało panikę wśród mieszkańców stolicy, nieprzyzwyczajonych do takich zagrożeń.
Nawet Oman, który pośredniczył w pozytywnych rozmowach między Iranem a USA bezpośrednio przed wybuchem konfliktu, nie został oszczędzony. Od 3 marca odnotowano tam kilka ataków na infrastrukturę naftową i inne obiekty cywilne. Najnowsze dane ujawniają ogromną dysproporcję w cenie, jaką państwa Zatoki płacą za wojnę, której nie zaczęły i której nie chciały. Od 28 lutego kraje GCC stały się celem 4391 irańskich ataków dronowych i rakietowych, co stanowi zdumiewające 83 procent całkowitej liczby wystrzelonych pocisków. Dla porównania Izrael, który rozpoczął wojnę i codziennie bombarduje Iran, był celem 930 pocisków i dronów, co stanowi zaledwie 17 procent całości. Te liczby budzą pytania o rzeczywiste motywy Teheranu, który od ponad czterech dekad nazywa Izrael Małym Szatanem i wzywa do jego zniszczenia.
Na szczycie listy zaatakowanych państw znajdują się Zjednoczone Emiraty Arabskie, które zostały poddane 2156 atakom. Zginęło tam jedenastu mieszkańców, w tym dwie osoby, które straciły życie w czwartek, gdy ich samochód został trafiony odłamkami przechwyconego pocisku. Arabia Saudyjska poradziła sobie dotychczas z 723 dronami i rakietami, odnotowując dwie ofiary śmiertelne i kilku rannych. Większość pocisków wystrzelonych w stronę krajów Zatoki została przechwycona przez systemy obrony powietrznej, które przeszły ten test pomyślnie. Jednak intencje stojące za codziennymi atakami budzą gniew rządów w całym regionie, skłaniając do pytań, czy Iran nie postrzega pokoju i dobrobytu sąsiednich krajów muzułmańskich jako większego zagrożenia dla swojego istnienia niż sam Izrael.
Eksperci podkreślają, że irańska strategia polega na zadaniu USA jak największego bólu poprzez otwarcie szerokiego frontu militarnego w dwunastu krajach i wymuszenie wysokiej ceny ekonomicznej. Ma to skłonić Waszyngton do szybszego szukania strategii wyjścia i zasiadania do stołu negocjacyjnego. Fakt, że ZEA są najczęstszym celem, wynika prawdopodobnie z ich bliskich powiązań i znormalizowanych relacji z Izraelem. Strategia Teheranu, zakładająca, że państwa Zatoki natychmiast wywrą presję na USA, by przerwały naloty, prawdopodobnie jednak spaliła na panewce. Zamiast tego kraje takie jak Arabia Saudyjska wycofały się z polityki ograniczającej operacje sił USA ze swojego terytorium, a niektóre z nich rozważają bezpośrednie przystąpienie do wojny. W środę Rada Praw Człowieka ONZ poparła rezolucję potępiającą działania Iranu i domagającą się odszkodowań za poniesione straty.



