świata

Irańscy dysydenci: Uciekli z „piekła”, teraz z oddali obserwują wojnę w ojczyźnie

 

Farhad Sheikhi, 34-letni kurdyjski aktywista z Iranu, ze łzami w oczach wspomina huk wystrzałów i widok towarzyszy padających pod gradem kul. Dziś, przebywając na uchodźstwie w irackiej Sulejmanii, z bezpiecznej odległości obserwuje, jak amerykańskie i izraelskie naloty obracają jego kraj w ruinę. „Widziałem piekło na własne oczy” – mówi, pokazując zdjęcia ciał leżących na zakrwawionej ziemi, wykonane podczas ostatnich protestów antyrządowych.

Obecnie jego największym zmartwieniem jest los rodziny, która została w Iranie. Ze względu na niemal całkowitą blokadę internetu w kraju, Farhad polega na rzadkich telefonach od przyjaciela, któremu udaje się sporadycznie uzyskać połączenie. Powrót do ojczyzny nie wchodzi w grę – jedynym marzeniem mężczyzny jest wyjazd do Niemiec i dokończenie studiów prawniczych.

Wojna, która wkroczyła właśnie w trzeci tydzień, drastycznie pogorszyła i tak trudne warunki życia w Iranie. Według relacji uchodźców, społeczeństwo jest wycieńczone nie tylko konfliktem zbrojnym, ale także brutalnymi represjami wewnętrznymi. Grupy broniące praw człowieka szacują, że w ostatnich miesiącach siły reżimu zabiły tysiące osób.

Z bezpiecznej Europy na linię frontu
Historia Aresto Pasbara pokazuje determinację przeciwników reżimu. 38-latek stracił wzrok w lewym oku po tym, jak został postrzelony podczas protestów w 2022 roku. Po ucieczce do Turcji i niebezpiecznej podróży morskiej, ostatecznie otrzymał azyl w Niemczech w 2023 roku.

Jednak gdy wybuchła wojna, Pasbar nie potrafił pozostać w bezpiecznym Monachium. Porzucił komfortowe życie, by dołączyć do oddziałów kurdyjskich rebeliantów w Iraku, którzy regularnie padają ofiarą transgranicznych ostrzałów z terytorium Iranu. „Nie mogłem po prostu patrzeć na cierpienie mojego narodu” – wyznaje, ubrany w tradycyjny kurdyjski mundur polowy. Ma świadomość, że może już nigdy nie zobaczyć żony i dwóch córek.

Pragnienie zemsty
Dla 61-letniej Aminy Kadri wojna i represje mają wymiar głęboko osobisty. Jej mąż został zamordowany w pobliżu granicy iracko-irańskiej w 2020 roku, o co kobieta oskarża irańskie służby. Kilka tygodni później jej najstarszy syn, który został w Iranie, został stracony w wyniku wyroku, który Amina nazywa „ustawką”.

Dziś, przebywając w strefie przygranicznej kontrolowanej przez kurdyjskie siły bezpieczeństwa, kobieta przyznaje, że nie boi się już o własne życie. Jej jedynym życzeniem jest upadek republiki islamskiej. „Chcę zemsty za krew wszystkich tych, którzy zostali straceni” – mówi w rozmowie telefonicznej.

Related Articles

Back to top button