Czterech amerykańskich żołnierzy zginęło w katastrofie samolotu cysterny w Iraku
Amerykańskie wojsko potwierdziło w piątek śmierć czterech z sześciu członków załogi samolotu wojskowego, który rozbił się w czwartek w zachodnim Iraku. Trwają intensywne działania ratownicze mające na celu odnalezienie pozostałych dwóch osób. Do zdarzenia doszło w trakcie trwania operacji „Epic Fury”, prowadzonej przez siły USA przeciwko Iranowi.
Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) poinformowało w oficjalnym oświadczeniu, że w incydencie brała udział druga maszyna, jednak samolot nie został utracony w wyniku wrogiego ostrzału ani tzw. bratobójczego ognia. Według dowództwa maszyna typu KC-135 spadła w „przyjaznej przestrzeni powietrznej”, a drugi uczestniczący w zdarzeniu samolot bezpiecznie wylądował. Okoliczności katastrofy są obecnie przedmiotem szczegółowego śledztwa.
Zupełnie inną wersję wydarzeń przedstawił Islamski Opór w Iraku. Grupa zrzeszająca proirańskie frakcje zbrojne wzięła na siebie odpowiedzialność za zniszczenie maszyny, ogłaszając, że zestrzeliła amerykański samolot KC-135 w zachodniej części kraju przy użyciu „odpowiedniej broni”.
Od 28 lutego, kiedy Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły zmasowane uderzenia na Iran, w regionie zginęło łącznie siedmiu amerykańskich żołnierzy. Bilans rannych po stronie USA jest jednak znacznie wyższy – według doniesień agencji Reuters, w trwającej wojnie obrażenia odniosło już blisko 150 wojskowych. Stany Zjednoczone stale zwiększają swoją obecność powietrzną na Bliskim Wschodzie, angażując coraz większe siły w operacje wymierzone w Teheran.



