świata

Białoruś oskarża USA o odmowę wydania wiz na inauguracyjne posiedzenie Rady Pokoju

Władze w Mińsku wydały w czwartek ostre oświadczenie, w którym oskarżyły administrację Stanów Zjednoczonych o celowe uniemożliwienie białoruskiej delegacji udziału w pierwszym spotkaniu „Rady Pokoju” (Board of Peace). Inicjatywa ta, powołana przez prezydenta Donalda Trumpa, miała zgromadzić członków założycieli w Waszyngtonie, jednak według białoruskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, minister Maxim Ryzhenkov oraz towarzyszący mu urzędnicy nie otrzymali wiz wjazdowych. Sytuacja ta wywołała oburzenie w Mińsku, zwłaszcza że Białoruś była jednym z niewielu krajów, które pozytywnie odpowiedziały na zaproszenie do udziału w tym nowym formacie dyplomatycznym.

Białoruś, rządzona od ponad trzech dekad przez Aleksandra Łukaszenkę, pozostaje kluczowym sojusznikiem Rosji, co stawia jej obecność w amerykańskich inicjatywach pokojowych w kontrowersyjnym świetle. MSZ Białorusi postawiło publiczne pytanie o wiarygodność i spójność działań organizatorów, sugerując, że brak dopełnienia formalności wizowych podważa sens istnienia samej Rady. Warto zauważyć, że do nowej inicjatywy Trumpa przystąpiło jedynie około dwudziestu państw, przy jednoczesnym dystansie ze strony tradycyjnych zachodnich demokracji, które obawiają się marginalizacji roli Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Rada Pokoju została powołana w 2025 roku z pierwotnym zadaniem nadzorowania zawieszenia broni w Strefie Gazy, wynegocjowanego przez administrację Trumpa po dwóch latach krwawego konfliktu. Obecnie prezydent USA dąży do rozszerzenia mandatu Rady na rozwiązywanie sporów o charakterze globalnym. Specyfika tego organu budzi jednak niepokój ekspertów prawa międzynarodowego, ponieważ Donald Trump posiada w nim prawo weta i zachowuje stanowisko przewodniczącego nawet po zakończeniu kadencji prezydenckiej. Brak wiz dla Białorusinów może świadczyć o wewnętrznych tarciach w Departamencie Stanu lub celowym ograniczaniu wpływów sojuszników Moskwy w nowym procesie pokojowym.

W Waszyngtonie inauguracyjnemu spotkaniu towarzyszyły liczne protesty przeciwników Donalda Trumpa oraz aktywistów propalestyńskich, którzy zgromadzili się przed siedzibą Instytutu Pokoju. Krytycy zarzucają administracji tworzenie „równoległej dyplomacji”, która służy głównie wzmacnianiu wpływów personalnych prezydenta, a nie budowaniu trwałych sojuszy międzynarodowych. Incydent z białoruską delegacją prawdopodobnie jeszcze bardziej pogorszy i tak napięte stosunki na linii Waszyngton–Mińsk, utwierdzając reżim Łukaszenki w przekonaniu o wrogich intencjach Zachodu mimo formalnych zaproszeń do dialogu.

Related Articles

Back to top button