Afgańczycy grzebią ofiary pakistańskich nalotów: krwawa eskalacja na pograniczu
W niedzielę w wiosce Girdi Kas, w dystrykcie Bihsud prowincji Nangarhar, odbyły się masowe pogrzeby ofiar nocnych nalotów przeprowadzonych przez pakistańskie lotnictwo. Ataki, które uderzyły w cele we wschodnim Afganistanie (prowincje Nangarhar i Paktika), pochłonęły życie co najmniej 18 osób, w tym kobiet i dzieci. Była to najbardziej intensywna operacja militarna od czasu krwawych starć granicznych z października 2025 roku, które doprowadziły do śmierci ponad 70 osób po obu stronach. Wstrząśnięci mieszkańcy przy użyciu łopat i koparek wciąż przeszukują gruzy zniszczonych domów w poszukiwaniu zaginionych, podczas gdy afgańskie Ministerstwo Obrony zapowiedziało „odpowiednią i przemyślaną odpowiedź”.
Władze w Islamabadzie oficjalnie potwierdziły przeprowadzenie „selektywnych operacji opartych na danych wywiadowczych”. Według pakistańskiego Ministerstwa Informacji, celem było siedem obozów i kryjówek należących do pakistańskich talibów (TTP) oraz lokalnego odłamu Państwa Islamskiego (IS-K). Ataki miały być odwetem za serię krwawych zamachów samobójczych w Pakistanie, w tym niedawny wybuch w meczecie szyickim w Islamabadzie, w którym zginęło 40 osób. Pakistan oskarża rząd talibów o udzielanie schronienia bojownikom wykorzystującym afgańską ziemię do planowania ataków, czemu Kabul systematycznie zaprzecza, oskarżając sąsiada o mordowanie cywilów i naruszanie suwerenności państwa.
Eskalacja nastąpiła zaledwie kilka dni po tym, jak Arabia Saudyjska pośredniczyła w uwolnieniu trzech pakistańskich żołnierzy pojmanych przez siły afgańskie podczas jesiennych walk. Mimo wcześniejszych prób mediacji podejmowanych przez Katar i Turcję, relacje między Kabulem a Islamabadem pozostają skrajnie napięte, a lądowa granica jest w dużej mierze zamknięta od miesięcy. Minister obrony Pakistanu, Khawaja Asif, jeszcze przed rozpoczęciem ramadanu ostrzegał, że armia nie zawaha się przed działaniami wewnątrz Afganistanu, jeśli talibowie nie powstrzymają aktywności terrorystycznej na swoim terytorium.
Sytuacja humanitarna w regionie pogarsza się z dnia na dzień. ONZ alarmuje, że cywile mieszkający wzdłuż Linii Duranda – spornej granicy, której Afganistan nigdy oficjalnie nie uznał – stają się zakładnikami geopolitycznej gry mocarstw regionalnych. Podczas gdy Indie potępiły ataki, wskazując na ofiary wśród dzieci, społeczność międzynarodowa obawia się, że obecna wymiana ciosów może doprowadzić do wybuchu otwartego konfliktu zbrojnego, który zdestabilizuje i tak już kruchy region Azji Południowej.



